83,42%? Tak.
Ale prawda o tych wyborach zaczyna się dopiero tam, gdzie kończy się propagandowy skrót.
Burmistrz przypomniał mieszkańcom wynik z 2024 roku: 83,42%.
I formalnie wszystko się zgadza.
Taki procent padł.
Tyle że to nie był wynik liczony od wszystkich mieszkańców uprawnionych do głosowania, tylko od ważnych głosów oddanych na kandydatów.
A to robi zasadniczą różnicę.
Oficjalnie w Czeladzi uprawnionych do głosowania było 23 696 osób.
W wyborach wzięło udział 11 453 wyborców, czyli 48,33% uprawnionych.
Na Zbigniewa Szaleńca oddano 9047 głosów, a na Teresę Kosmalę 1798.
To właśnie z tej puli wzięło się 83,42%.
Kiedy jednak przeliczymy ten wynik uczciwie – nie na procent z aktywnych, tylko na cały elektorat – obraz robi się zupełnie inny.
9047 głosów oznacza realne poparcie na poziomie 38,18% wszystkich uprawnionych.
Teresa Kosmala uzyskała 7,59% całego elektoratu.
A to znaczy, że 61,82% uprawnionych nie zagłosowało na urzędującego burmistrza.
I właśnie dlatego powtarzanie samego 83,42% jest wygodne politycznie, ale nie pokazuje pełnego obrazu miasta.
Jeszcze mocniejsza jest inna liczba: 12 243.
Tyle osób spośród uprawnionych w ogóle nie wzięło udziału w głosowaniu.
To 51,67% całego elektoratu.
Do tego dochodzi jeszcze 608 uczestników głosowania, których udział nie przełożył się na głos oddany na któregoś z dwóch kandydatów.
To liczby, które pokazują nie tylko wynik wyborów, ale też skalę bierności wyborczej w mieście.
I tu dochodzimy do sedna.
Czy te wybory były wyborami miasta żyjącego aktywnie? Naszym zdaniem – nie.
Były wyborami miasta znużonego.
Dlaczego? Bo miasto naprawdę żywe politycznie daje wyższą frekwencję, mocniejszy spór o kierunek i poczucie, że stawka jest realna.
W Czeladzi frekwencja wyniosła 48,33%, czyli była niższa od ogólnopolskiej frekwencji w wyborach samorządowych 2024, która wyniosła 51,94%.
Różnica to 3,61 punktu procentowego.
To nie wygląda na falę obywatelskiego entuzjazmu.
To wygląda raczej na wybory, w których wielu ludzi nie zobaczyło nowej energii, nowej alternatywy ani powodu, żeby szczególnie mocno się angażować.
To już jest wniosek z danych, nie goła statystyka – ale bardzo logiczny.
Trzeba też powiedzieć rzecz oczywistą, choć dla niektórych niewygodną: przy dwóch kandydatach wysoki procent zwycięzcy nie musi oznaczać wielkiego społecznego uniesienia.
Może oznaczać po prostu słabość konkurencji, brak wiary w zmianę albo wybór mniejszego zła.
I właśnie dlatego te wybory bardziej przypominały potwierdzenie istniejącego układu niż wielki obywatelski mandat wypływający z masowej mobilizacji mieszkańców.
83,42% brzmi potężnie.
Ale 38,18% całego elektoratu brzmi już znacznie chłodniej.
Dlatego uczciwa opowieść o tamtych wyborach nie powinna brzmieć: "mieszkańcy dali burmistrzowi 83,42% poparcia".
Uczciwa opowieść brzmi tak: "burmistrz zdobył 83,42% głosów oddanych na kandydatów, ale przy frekwencji 48,33%, co dało 9047 głosów i realne poparcie 38,18% całego elektoratu".
To nie jest drobna różnica.
To jest różnica między politycznym sloganem a rzeczywistym obrazem nastrojów w mieście.
Najkrócej: tak, 83,42% to prawda.
Ale niepełna.
A czasem właśnie niepełna prawda robi największą robotę.
#Czeladź #wCzeladziTV #Wybory2024 #Burmistrz #Samorząd #Frekwencja #LiczbyNieKłamią #PolitykaLokalna #MandatSpołeczny #DebataPubliczna #Czeladzianie #MiastoZnużone #MiastoBezAlternatywy #83Procent #PrawdaWLicbach
Zobacz oryginalny post na Facebooku
Źródła, pytania i materiały
Status źródeł: Robocze. Jeżeli masz dokument, link do BIP albo odpowiedź instytucji, przekaż go redakcji.
Jeżeli posiadasz uchwałę, odpowiedź urzędu, zdjęcie, nagranie lub link do BIP dotyczący tego tematu, możesz przekazać go redakcji.

Hydepark pod artykułem
Komentarze mieszkańców
Dodaj komentarz do artykułu. Wpisy z danymi osobowymi, groźbami, wulgaryzmami lub ciężkimi zarzutami trafiają do moderacji.
Pod tym artykułem