
Są tematy, które nie błyszczą na zdjęciach. Nie dają pięknych kadrów do folderów promocyjnych. Nie wyglądają atrakcyjnie na miejskich plakatach. Nie mają sceny, mikrofonu, reflektorów ani uroczystego przecięcia wstęgi przy dźwiękach muzyki.
Jednym z takich tematów jest oczyszczanie ścieków.
A jednak to właśnie takie sprawy decydują o tym, jak naprawdę funkcjonuje miasto. Bo mieszkańcy mogą nie znać wszystkich szczegółów gospodarki wodno-ściekowej, mogą nie wiedzieć, czym różni się oczyszczalnia mechaniczno-biologiczno-chemiczna od zwykłej przepompowni, ale jedno wiedzą doskonale: rachunki za wodę i ścieki przychodzą regularnie.
I tu pojawia się pytanie, które w Czeladzi wraca jak bumerang:
Dlaczego Czeladź nie ma własnej oczyszczalni ścieków?
Gdzie trafiają ścieki z Czeladzi?
Czeladź nie jest miastem, które posiada własną dużą, miejską oczyszczalnię ścieków. System działa inaczej. Ścieki z Czeladzi są kierowane do infrastruktury zewnętrznej, przede wszystkim do oczyszczalni obsługiwanych przez inne podmioty.
Katowickie Wodociągi wskazują, że oczyszczają ścieki nie tylko z Katowic, ale również z Siemianowic Śląskich, Czeladzi i części Sosnowca. Szczególne znaczenie ma tutaj oczyszczalnia Dąbrówka Mała – Centrum, która obsługuje między innymi Czeladź.
To oznacza jedno: Czeladź jako miasto korzysta z cudzego systemu. Być może jest to rozwiązanie technicznie uzasadnione. Być może tak ukształtowała się historia infrastruktury, układ terenu, przebieg kolektorów i powiązania między miastami. Ale dla mieszkańca najważniejsze pytanie brzmi inaczej:
Czy to rozwiązanie jest dla nas najkorzystniejsze ekonomicznie?
Bo jeżeli od lat słyszymy, że własna oczyszczalnia „się nie opłaca”, to mieszkańcy mają pełne prawo zapytać: gdzie jest analiza, która to pokazuje?
Jak działa oczyszczalnia ścieków?
Oczyszczalnia ścieków to nie jest zwykły zbiornik, do którego „wpływa brudna woda, a wypływa czysta”. To rozbudowany zakład technologiczny.
Najpierw ścieki przechodzą przez część mechaniczną. Tam usuwa się większe zanieczyszczenia, piasek, tłuszcze i elementy, które nie powinny trafić dalej. Potem zaczyna się etap biologiczny. W uproszczeniu: mikroorganizmy rozkładają zanieczyszczenia organiczne. Następnie dochodzi oczyszczanie chemiczne i usuwanie związków biogennych, głównie azotu i fosforu, które w nadmiarze szkodzą rzekom i całemu środowisku wodnemu.
Na końcu oczyszczona woda trafia do odbiornika, czyli najczęściej rzeki albo cieku wodnego. Osady ściekowe trzeba natomiast odpowiednio zagospodarować, odwodnić, ustabilizować, a czasami wykorzystać energetycznie lub przekazać do dalszego przetwarzania.
To jest poważna infrastruktura. Droga, skomplikowana, wymagająca stałego nadzoru, badań, energii, obsługi technicznej i spełniania norm środowiskowych.
I właśnie dlatego temat oczyszczalni nie może być sprowadzany do jednego zdania: „nie opłaca się”.
Wojkowice mają oczyszczalnię i ją modernizują
Wojkowice są dobrym przykładem do porównania, bo są znacznie mniejsze od Czeladzi, a mimo to mają własną oczyszczalnię ścieków.
Co więcej, w Wojkowicach temat nie został potraktowany jako marginalny. Tam oczyszczalnia istnieje od lat, a obecnie trwa proces jej rozbudowy i modernizacji. W dokumentach dotyczących tej inwestycji mowa jest o przebudowie i modernizacji oczyszczalni, a także o porządkowaniu gospodarki wodno-ściekowej. To nie jest drobna kosmetyka. To poważne działanie infrastrukturalne.
I teraz trzeba powiedzieć uczciwie: sama obecność oczyszczalni nie oznacza automatycznie niższych rachunków. Oczyszczalnię trzeba utrzymać, modernizować, zasilać energią, obsługiwać i amortyzować. Jeżeli infrastruktura jest stara albo wymaga inwestycji, koszty również mogą być wysokie.
Ale Wojkowice pokazują coś innego: pokazują, że miasto może traktować gospodarkę ściekową jako strategiczny element rozwoju. Nie tylko jako techniczny problem, który najlepiej oddać komuś innemu, ale jako własną odpowiedzialność i własny obszar inwestycyjny.
I tu pojawia się pytanie do Czeladzi:
Czy my kiedykolwiek poważnie pokazaliśmy mieszkańcom wariant budowy własnej oczyszczalni albo wspólnej inwestycji z sąsiednimi gminami?
Nie hasło. Nie ogólną odpowiedź. Nie zdanie wypowiedziane przy okazji dyskusji. Tylko pełną analizę: koszt inwestycji, koszt finansowania, koszt utrzymania, koszt obecnego modelu, możliwe dotacje, możliwe warianty techniczne i przewidywany wpływ na taryfy.
Chrzanów? Tu trzeba sprostować: Chrzanów oczyszczalnię ma
W debacie łatwo pomylić miasta, spółki i obiekty. Dlatego trzeba jasno powiedzieć: Chrzanów nie jest przykładem miasta bez oczyszczalni. Wręcz przeciwnie. Na terenie Wodociągów Chrzanowskich funkcjonują oczyszczalnie, w tym Grupowa Oczyszczalnia Ścieków w Chrzanowie.
Do tej oczyszczalni trafiają ścieki z Chrzanowa i Trzebini. Po oczyszczeniu woda trafia dalej do środowiska, między innymi przez system związany z potokiem Chechło. To pokazuje, że także inne miasta regionu mają własne albo grupowe rozwiązania gospodarki ściekowej.
Dlatego porównanie jest dla Czeladzi niewygodne.
Wojkowice – mają oczyszczalnię i ją modernizują.
Chrzanów – ma grupową oczyszczalnię ścieków.
Katowice – mają kilka oczyszczalni i obsługują również inne miasta.
A Czeladź?
Czeladź słyszy, że własna oczyszczalnia się nie opłaca.
Być może to prawda. Ale prawda w sprawach publicznych wymaga liczb. Szczególnie wtedy, gdy chodzi o rachunki mieszkańców.
„Nie opłaca się” – ale komu, kiedy i przy jakich założeniach?
Największy problem z argumentem „nie opłaca się” polega na tym, że jest wygodny, ale nieprecyzyjny.
Nie opłaca się w jakim horyzoncie? Pięciu lat? Dziesięciu? Trzydziestu?
Nie opłaca się przy jakim wariancie? Przy pełnej budowie od zera? Przy inwestycji etapowej? Przy wspólnym projekcie z inną gminą? Przy pozyskaniu środków zewnętrznych? Przy wykorzystaniu odnawialnych źródeł energii? Przy modernizacji sieci kanalizacyjnej i ograniczeniu kosztów przesyłu?
Nie opłaca się mieszkańcom, czy nie opłaca się politycznie, bo to inwestycja trudna, kosztowna i mało widowiskowa?
Bo prawda jest taka, że oczyszczalnia ścieków nie daje takiego efektu PR-owego jak impreza, muzeum, galeria czy kolejny miejski event. Oczyszczalnia nie przyciąga tłumów z aparatami. Nie da się z niej zrobić pięknego posta z uśmiechniętym burmistrzem na tle sceny. Nie jest wdzięczna medialnie.
Ale jest potrzebna.
Tak samo jak kanalizacja, drogi, sieci wodociągowe, retencja, odwodnienie i infrastruktura, która nie zawsze jest widoczna, ale każdego dnia wpływa na życie mieszkańców.
Miasto nie jest tylko od imprez
Nie chodzi o to, żeby w Czeladzi nie było kultury. Nie chodzi o to, żeby nie organizować wydarzeń. Nie chodzi o to, żeby nie mieć muzeów, galerii, koncertów i miejskich spotkań.
Miasto ma prawo budować swoją tożsamość. Ma prawo inwestować w kulturę. Ma prawo tworzyć miejsca spotkań.
Ale miasto nie może zapominać, że jego podstawową funkcją jest zapewnienie mieszkańcom dobrych warunków życia.
A dobre warunki życia to nie tylko ładny plakat i bogaty kalendarz wydarzeń. To także rozsądne rachunki, sprawna kanalizacja, dobra woda, porządna gospodarka ściekowa i inwestycje, które niekoniecznie nadają się na kolorową okładkę, ale mają realny wpływ na portfele mieszkańców.
Dlatego pytanie o oczyszczalnię nie jest pytaniem technicznym dla garstki specjalistów. To pytanie o kierunek rozwoju miasta.
Czy Czeladź chce być miastem, które inwestuje w podstawową infrastrukturę?
Czy miastem, które przede wszystkim inwestuje w swój wizerunek?
Czego powinniśmy oczekiwać?
Nie oczekujemy bajek. Nie oczekujemy obietnicy, że jutro powstanie oczyszczalnia. Nie oczekujemy prostych haseł.
Oczekujemy konkretów.
Miasto powinno publicznie pokazać mieszkańcom:
- ile kosztuje obecny model odprowadzania i oczyszczania ścieków poza Czeladzią,
- jakie są roczne koszty usług zewnętrznych,
- czy kiedykolwiek analizowano budowę własnej oczyszczalni,
- czy analizowano wariant wspólnej oczyszczalni z sąsiednimi gminami,
- czy sprawdzano możliwość pozyskania środków zewnętrznych,
- jaki byłby wpływ takiej inwestycji na taryfy w perspektywie 10, 20 i 30 lat,
- dlaczego mniejsze Wojkowice mogą posiadać i modernizować oczyszczalnię, a większa Czeladź ma słyszeć tylko, że „się nie opłaca”.
To nie są pytania złośliwe. To są pytania normalne. Tak powinna wyglądać rozmowa o mieście, które chce być nowoczesne nie tylko na zdjęciach, ale także w swojej infrastrukturze.
Może i oczyszczalni nie ma, ale za to…
Na końcu zostaje więc ta nasza czeladzka ironia.
Może i nie mamy własnej oczyszczalni ścieków.
Może i korzystamy z infrastruktury innych miast.
Może i za ścieki płacimy niemało.
Może i od lat słyszymy, że własne rozwiązanie „się nie opłaca”, choć mieszkańcy nadal nie widzą pełnej, publicznej analizy, która raz na zawsze zamknęłaby temat.
Ale za to mamy muzea, galerie sztuki, imprezy na każdym kroku, miejskie wydarzenia, piękne relacje, jeszcze piękniejsze zdjęcia i oczywiście wspaniałe „Echo Czeladzi”, które nieustannie przypomina nam, jak dobrze jest w naszym mieście.
Szkoda tylko, że rachunków za ścieki nie da się opłacić zaproszeniem na wydarzenie.
I szkoda, że od dobrego samopoczucia władzy nie robi się mieszkańcom lżej w portfelach.
#Czeladź #wCzeladziTV #Czeladzianie #Ścieki #OczyszczalniaŚcieków #CzeladzkieWodociągi #Infrastruktura #MiastoDlaMieszkańców #Rachunki #Samorząd #GospodarkaKomunalna #Wojkowice #Sosnowiec #Katowice #NieTylkoImprezy #PytamyWImieniuMieszkańców #PublicznePieniądze #Transparentność #RozwójMiasta #CzeladźPoLudzku
Źródła, pytania i materiały
Status źródeł: Robocze. Jeżeli masz dokument, link do BIP albo odpowiedź instytucji, przekaż go redakcji.
Jeżeli posiadasz uchwałę, odpowiedź urzędu, zdjęcie, nagranie lub link do BIP dotyczący tego tematu, możesz przekazać go redakcji.

Hydepark pod artykułem
Komentarze mieszkańców
Dodaj komentarz do artykułu. Wpisy z danymi osobowymi, groźbami, wulgaryzmami lub ciężkimi zarzutami trafiają do moderacji.
Pod tym artykułem