Burmistrzowie Czeladzi po 1990 roku. Co dobrego zostawili miastu?
W debacie publicznej bardzo łatwo wpaść w prosty schemat: jednych tylko chwalić, drugich tylko krytykować. My nie chcemy takiej rozmowy. Czeladź jest starsza niż jedna kadencja, większa niż jeden burmistrz i ważniejsza niż bieżące polityczne emocje.
Dlatego chcemy jasno powiedzieć: nie twierdzimy, że którykolwiek z burmistrzów Czeladzi po 1990 roku „nic nie zrobił”. Byłoby to nieuczciwe. Każdy okres miał swoje mocne strony. Każda kadencja zostawiła po sobie coś, co warto zauważyć. Jedni budowali fundamenty samorządu, inni otwierali miasto na inwestorów, kolejni porządkowali przestrzeń, rewitalizowali obiekty, remontowali ulice, zdobywali środki zewnętrzne albo rozwijali miejską infrastrukturę.
Można, a nawet trzeba, zadawać pytania o koszty, procedury, przejrzystość i interes mieszkańców. Ale można to robić uczciwie, nie przekreślając wszystkiego, co przez ponad trzy dekady w Czeladzi zrobiono dobrze.
I właśnie o tych dobrych rzeczach jest ten tekst.
Eugeniusz Bliźnicki – fundamenty samorządu po 1990 roku
Eugeniusz Bliźnicki był pierwszym burmistrzem Czeladzi po odrodzeniu samorządu terytorialnego w 1990 roku. To była zupełnie inna rzeczywistość niż dzisiaj. Nie było nowoczesnych systemów informacyjnych, nie było rozbudowanych mechanizmów pozyskiwania funduszy unijnych, nie było takiej cyfrowej komunikacji z mieszkańcami, jak obecnie. Trzeba było budować lokalny samorząd praktycznie od podstaw.
I właśnie dlatego jego kadencję należy oceniać przede wszystkim jako czas organizowania miasta w nowych warunkach ustrojowych. Po 1990 roku gmina zaczęła realnie odpowiadać za własne sprawy. Trzeba było stworzyć mechanizmy zarządzania, uporządkować administrację, wdrożyć nowe zasady działania urzędu, rady miejskiej i miejskich jednostek.
Do pozytywnych elementów tego okresu zalicza się rozpoczęcie porządkowania gospodarki wodno-ściekowej. Z dzisiejszej perspektywy może to nie brzmi efektownie, ale dla miasta była to jedna z podstawowych spraw cywilizacyjnych. Woda, kanalizacja, ścieki, infrastruktura techniczna – to są rzeczy, bez których nie ma normalnego rozwoju miasta.
W tym czasie wskazuje się również na budowę dwóch pawilonów szkolnych. To ważne, bo samorząd po 1990 roku bardzo szybko musiał zmierzyć się z realnymi potrzebami mieszkańców: edukacją, warunkami nauki, stanem budynków i zapleczem dla dzieci. Inwestycje w szkoły zawsze są inwestycjami długoterminowymi, nawet jeśli po latach nikt już nie pamięta, kto dokładnie podjął pierwszą decyzję.
Za czasów pierwszego burmistrza powstała także Straż Miejska. Można różnie oceniać działanie straży w konkretnych okresach, ale samo utworzenie tej instytucji wpisywało się w budowę lokalnego systemu porządku publicznego.
Warto też wspomnieć o „Echu Czeladzi”. W czasach przed internetem lokalna gazeta miała zupełnie inne znaczenie niż dzisiaj. Była podstawowym narzędziem komunikacji miasta z mieszkańcami. To tam można było przekazywać informacje o uchwałach, inwestycjach, decyzjach, wydarzeniach i lokalnych problemach.
Eugeniusz Bliźnicki nie był więc burmistrzem epoki wielkich medialnych inwestycji. Był burmistrzem fundamentów. A fundamentów często nie widać, choć bez nich nie stoi żaden dom.
Zygmunt Machnik – krótka kadencja w trudnym okresie transformacji
Zygmunt Machnik pełnił funkcję burmistrza krótko, w latach 1994-1995. Z tego powodu trudno przypisywać tej kadencji wielkie, przełomowe inwestycje. Trzeba być tutaj uczciwym: krótki czas sprawowania funkcji ogranicza możliwość realnego przeprowadzenia dużych miejskich projektów.
Nie oznacza to jednak, że ten okres należy pomijać. Lata 90. były dla samorządów czasem bardzo trudnym. Miasta dopiero uczyły się nowej rzeczywistości prawnej, finansowej i gospodarczej. Samorządowcy musieli podejmować decyzje w warunkach transformacji, zmian własnościowych, problemów infrastrukturalnych i często bardzo ograniczonych środków.
Zygmunt Machnik był częścią tego pierwszego pokolenia samorządowców, które przeprowadzało miasta przez zmianę ustrojową. Nawet jeśli nie znajdziemy dzisiaj łatwo dostępnej, długiej listy inwestycji z jego krótkiej kadencji, warto uczciwie zaznaczyć jego udział w tym okresie.
W okolicach tego czasu pojawia się również ważny wątek pamięci historycznej, między innymi upamiętnienie dawnej bożnicy żydowskiej w Czeladzi. Dbanie o pamięć miasta, również tę trudną i wielokulturową, jest częścią odpowiedzialności samorządu. Miasto to nie tylko drogi, chodniki i budżet. Miasto to także pamięć, tożsamość i szacunek do przeszłości.
Dlatego przy Zygmuncie Machniku trzeba zachować proporcje. Nie był to burmistrz długiego, inwestycyjnego okresu, ale był jednym z ludzi pierwszej transformacyjnej dekady Czeladzi.
Kazimierz Jakóbczyk – gospodarczy przełom i otwarcie miasta na inwestorów
Kadencja Kazimierza Jakóbczyka to jeden z najważniejszych momentów gospodarczych w historii Czeladzi po 1990 roku. To właśnie wtedy miasto zaczęło bardzo mocno szukać swojej nowej roli gospodarczej.
Najważniejszym symbolem tego okresu była Wschodnia Strefa Gospodarcza. To była decyzja strategiczna. Czeladź, jako miasto z przemysłową historią, musiała odnaleźć się w nowej gospodarce. Dawny model rozwoju przestawał wystarczać. Potrzebne były nowe tereny inwestycyjne, nowi pracodawcy, nowy handel, nowe usługi i nowe wpływy do budżetu.
Najbardziej widocznym efektem tego kierunku była inwestycja M1. Można dziś dyskutować, jak wielkie centra handlowe wpłynęły na lokalny handel, ale z punktu widzenia lat 90. była to dla Czeladzi inwestycja ogromna. Miasto przyciągnęło dużego inwestora, uzyskało znaczące środki ze sprzedaży terenów i zaczęło funkcjonować jako ważny punkt na gospodarczej mapie regionu.
Szczególnie istotne było to, że środki pozyskane z tego procesu mogły być przeznaczane na dalszą infrastrukturę. Budowa dróg, sieci, uzbrojenia terenów i poprawa dostępności inwestycyjnej to działania, które nie zawsze są spektakularne dla mieszkańca, ale są kluczowe dla rozwoju miasta.
Za kadencji Kazimierza Jakóbczyka Czeladź weszła więc w etap myślenia gospodarczego: jak wykorzystać położenie miasta, jak ściągnąć inwestorów, jak stworzyć miejsca pracy i jak zasilić budżet pieniędzmi spoza zwykłych podatków mieszkańców.
To był czas trudnych, ale odważnych decyzji. Wschodnia Strefa Gospodarcza i M1 stały się jednym z najważniejszych punktów zwrotnych po 1990 roku.
Marek Mrozowski – strategia, programy i porządkowanie kierunków rozwoju
Marek Mrozowski był burmistrzem Czeladzi w latach 2002-2010. To długi okres, który warto oceniać nie tylko przez pryzmat pojedynczych inwestycji, ale przez próbę uporządkowania rozwoju miasta w sposób programowy.
Za jego czasów pojawiały się strategiczne programy rozwoju. Miasto zaczęło mówić o takich obszarach jak przedsiębiorczość, Stare Miasto, Saturn, infrastruktura, mieszkalnictwo, kultura, oświata, sport, rekreacja, estetyka miasta i jakość życia. To ważne, bo samorząd nie powinien działać tylko od remontu do remontu. Powinien mieć pewną mapę rozwoju.
W tym okresie istotne było kontynuowanie kierunku gospodarczego. Rozwój Wschodniej Strefy Ekonomicznej, uzbrajanie terenów, tworzenie warunków dla przedsiębiorców i przygotowywanie kolejnych inwestycji wpisywały się w model miasta aktywnego gospodarczo.
Marek Mrozowski mocno kojarzy się również z myśleniem o Starym Mieście. To ważny wątek, bo historyczne centrum Czeladzi wymagało i nadal wymaga szczególnej troski. Stare Miasto nie może być tylko ładnym hasłem. To przestrzeń, która powinna łączyć funkcję mieszkaniową, historyczną, usługową, społeczną i reprezentacyjną.
Warto też zauważyć działania związane z planowaniem przestrzennym. Plany miejscowe nie są tematem, który rozpala emocje na Facebooku, ale mają ogromne znaczenie. To one decydują, co można budować, gdzie może powstać droga, gdzie mieszkania, gdzie usługi, gdzie przemysł, a gdzie zieleń. Dobre planowanie przestrzenne jest jednym z najważniejszych narzędzi odpowiedzialnego zarządzania miastem.
Za Mrozowskiego wzmacniano także kierunek związany z Saturnem i dziedzictwem przemysłowym. Trzeba uczciwie powiedzieć: duże efekty rewitalizacyjne w tej części miasta były realizowane także później, już za kolejnych władz. Ale myślenie o Saturnie jako o ważnym obszarze rozwojowym było obecne wcześniej.
Dlatego Marka Mrozowskiego można nazwać burmistrzem strategii i programów. Jego okres to próba nadania miastu kierunku: gospodarka, przestrzeń, Stare Miasto, Saturn, infrastruktura, kultura i estetyka.
Jan Skalski – krótki okres ciągłości administracyjnej
Jan Skalski pełnił funkcję burmistrza przez bardzo krótki czas w 2007 roku. Nie była to normalna kadencja polityczna, tylko okres przejściowy związany z sytuacją prawną wokół mandatu burmistrza.
Dlatego nie byłoby uczciwe oczekiwać od niego listy wielkich inwestycji. Jego rola była inna: zapewnić ciągłość działania miasta.
A to również jest ważne. Samorząd nie może przestać funkcjonować tylko dlatego, że pojawia się spór prawny albo polityczny. Ktoś musi podpisywać dokumenty, podejmować decyzje administracyjne, pilnować spraw bieżących i zapewniać, że urząd działa.
W tym sensie pozytywnym elementem tego krótkiego okresu było utrzymanie ciągłości administracyjnej. To nie jest temat medialny, ale w funkcjonowaniu miasta bardzo istotny.
Nie każdy burmistrz zapisuje się w historii wielką inwestycją. Czasem najważniejsze jest to, że w trudnym momencie miasto po prostu nie stanęło.
Teresa Kosmala – Elektrownia, Saturn i rewitalizacja dziedzictwa przemysłowego
Kadencja Teresy Kosmali w latach 2010-2014 bardzo mocno kojarzy się z rewitalizacją dziedzictwa przemysłowego Czeladzi. I trzeba powiedzieć jasno: to jest jeden z najważniejszych pozytywnych śladów tego okresu.
Najmocniejszym symbolem jest Galeria Sztuki Współczesnej „Elektrownia”. Dawny obiekt przemysłowy Kopalni Saturn nie został potraktowany jak kłopotliwa ruina, ale jako szansa. To bardzo ważne, bo miasta poprzemysłowe często mają problem z własnym dziedzictwem. Jedni chcą wszystko wyburzyć, inni chcą wszystko zostawić bez pomysłu. Najtrudniejsze jest znalezienie trzeciej drogi: zachować charakter miejsca, ale nadać mu nowe życie.
Elektrownia stała się właśnie takim przykładem. Obiekt przemysłowy przekształcono w przestrzeń kultury, edukacji, wystaw i wydarzeń. Zachowano przemysłowy charakter, a jednocześnie dostosowano budynek do nowych funkcji. To dobry kierunek, bo Czeladź nie powinna wstydzić się swojej przemysłowej historii. Przeciwnie, powinna ją mądrze wykorzystywać.
Drugim ważnym elementem była przestrzeń wokół Kopalni Saturn. Chodziło nie tylko o sam budynek, ale również o otoczenie: ciągi piesze, drogi, parkingi, przestrzeń wypoczynkową, oświetlenie, zieleń, małą architekturę i bazę okołoturystyczną. To pokazuje, że rewitalizacja nie może polegać wyłącznie na odnowieniu jednej fasady. Musi obejmować całe otoczenie i sposób korzystania z miejsca przez ludzi.
Warto zauważyć, że projekty związane z Elektrownią i Saturnem były również doceniane poza Czeladzią. Nagrody i wyróżnienia dla zrewitalizowanej przestrzeni publicznej pokazują, że nie była to tylko lokalna propaganda, ale rzeczywiście zauważalna inwestycja w skali regionu.
Teresa Kosmala zostawiła więc po sobie mocny ślad w obszarze kultury, rewitalizacji i tożsamości miasta. Można dyskutować o różnych aspektach jej kadencji, ale Elektrownia i Saturn są realnym pozytywem.
Zbigniew Szaleniec – inwestycje, remonty, przestrzeń publiczna i widoczna zmiana miasta
Zbigniew Szaleniec jest burmistrzem od 2014 roku. To najdłuższy i najbardziej współczesny okres, dlatego mieszkańcy najłatwiej widzą jego efekty. I trzeba powiedzieć uczciwie: w czasie jego rządów w Czeladzi wykonano bardzo wiele widocznych inwestycji.
Najbardziej oczywisty przykład to remonty ulic, chodników, przestrzeni publicznych i obiektów miejskich. Część miasta rzeczywiście wygląda dziś lepiej niż kilkanaście lat temu. I nie ma sensu temu zaprzeczać. Są miejsca, które zostały uporządkowane, odnowione, doświetlone, przebudowane albo po prostu estetycznie poprawione.
Dobrym przykładem są remonty przestrzeni drogowych i pieszych, modernizacje ulic, chodników, parkingów, oświetlenia czy ciągów pieszo-rowerowych. Dla mieszkańca to są sprawy codzienne. Można mówić o wielkich strategiach, ale człowiek codziennie widzi przede wszystkim drogę, chodnik, przejście, park, szkołę, przedszkole, żłobek i miejsce, w którym mieszka.
Za tej kadencji mocno eksponowano także pozyskiwanie środków zewnętrznych. To ważny punkt, bo dzisiejszy samorząd nie może opierać się wyłącznie na własnych dochodach. Dobre zarządzanie miastem polega również na umiejętności zdobywania pieniędzy z programów unijnych, rządowych, regionalnych i innych źródeł. Jeżeli miasto potrafi skutecznie pozyskiwać dofinansowania, może realizować więcej zadań, niż wynikałoby to tylko z jego własnego budżetu.
Pozytywnie trzeba też ocenić rozwój części infrastruktury społecznej. W ostatnich latach w Czeladzi dużo mówiło się o żłobkach, szkołach, przedszkolach, obiektach kultury i terenach rekreacyjnych. To są inwestycje, które mają bezpośredni wpływ na jakość życia mieszkańców.
Ważnym elementem jest też planowanie przestrzenne. Miasto w ostatnich latach zwiększało pokrycie planami miejscowymi, co ma duże znaczenie dla ładu przestrzennego. Dla zwykłego mieszkańca może to brzmieć technicznie, ale w praktyce decyduje o tym, czy miasto rozwija się chaotycznie, czy według określonych zasad.
Nie można pominąć inwestycji gospodarczych i prób przyciągania nowych podmiotów. Współczesna Czeladź nie może być tylko miastem mieszkaniowym albo tylko zapleczem większych sąsiadów. Musi szukać własnej funkcji gospodarczej. Nowe inwestycje, nowe miejsca pracy i nowe wpływy podatkowe są dla miasta bardzo istotne.
Trzeba też uczciwie powiedzieć: Zbigniew Szaleniec ma bardzo silny mandat wyborczy. Mieszkańcy wybierali go kolejny raz, a ostatni wynik wyborczy był bardzo wysoki. To oznacza, że duża część mieszkańców pozytywnie oceniła kierunek jego rządów. Można się z tym zgadzać albo nie, ale tego faktu nie należy ignorować.
Szczególnie widocznym elementem obecnej epoki są inwestycje estetyczne i remontowe. Przestrzenie miejskie, obiekty kultury, drogi, chodniki, parki, miejsca rekreacji – to wszystko składa się na obraz miasta, które w wielu punktach wygląda dziś po prostu lepiej.
I my tego nie negujemy.
Jeżeli coś zostało dobrze zrobione, trzeba to powiedzieć. Jeżeli ulica została wyremontowana, park uporządkowany, obiekt odnowiony, przestrzeń poprawiona, środki zewnętrzne pozyskane – to są pozytywy. Krytyczna debata publiczna nie polega na tym, żeby udawać, że nic dobrego się nie wydarzyło.
Każdy burmistrz zostawił coś po sobie
Kiedy patrzymy na Czeladź od 1990 roku, widać wyraźnie, że miasto rozwijało się etapami.
Najpierw trzeba było zbudować podstawy samorządu. Potem trzeba było odnaleźć się w nowej gospodarce. Później pojawiły się programy rozwoju, planowanie, rewitalizacja, fundusze zewnętrzne, remonty, przestrzenie publiczne i nowe inwestycje.
Eugeniusz Bliźnicki to fundamenty samorządu.
Zygmunt Machnik to krótki, ale ważny fragment transformacyjnego okresu.
Kazimierz Jakóbczyk to gospodarczy zwrot i Wschodnia Strefa Gospodarcza.
Marek Mrozowski to strategia, programy i porządkowanie kierunków rozwoju.
Jan Skalski to ciągłość działania miasta w przejściowym momencie.
Teresa Kosmala to Elektrownia, Saturn i rewitalizacja dziedzictwa przemysłowego.
Zbigniew Szaleniec to duża skala współczesnych inwestycji, remontów i widoczna zmiana wielu części miasta.
To jest dorobek Czeladzi. Nie jednej osoby. Nie jednej partii. Nie jednej kadencji. To jest suma pracy wielu ludzi, urzędników, radnych, burmistrzów, pracowników miejskich jednostek, społeczników i mieszkańców.
Docenianie nie oznacza milczenia
I teraz najważniejsze.
To, że potrafimy wskazać pozytywy, nie oznacza, że mamy przestać zadawać pytania. Wręcz przeciwnie. Dojrzała debata publiczna polega na tym, że można jednocześnie docenić dobre inwestycje i pytać o rzeczy budzące wątpliwości.
Można powiedzieć: tak, ta ulica została dobrze wyremontowana.
I jednocześnie zapytać: ile to kosztowało, kto wykonał prace, czy przetarg był konkurencyjny, czy mieszkańcy byli dobrze poinformowani, czy inwestycja była priorytetem, czy przyniesie trwały efekt?
Można powiedzieć: tak, Elektrownia to ważna rewitalizacja.
I jednocześnie pytać: jak obiekt jest dziś wykorzystywany, jakie są koszty utrzymania, ilu mieszkańców realnie korzysta z tej przestrzeni?
Można powiedzieć: tak, M1 i Wschodnia Strefa Gospodarcza były przełomem.
I jednocześnie pytać: jak miasto powinno dziś rozwijać gospodarkę, żeby nie opierać się wyłącznie na handlu, magazynach i jednorazowej sprzedaży terenów?
Można powiedzieć: tak, za obecnego burmistrza wiele miejsc wygląda lepiej.
I jednocześnie pytać: czy wszystkie procesy są wystarczająco przejrzyste, czy mieszkańcy mają pełną informację, czy decyzje przestrzenne są podejmowane w interesie całej wspólnoty?
To nie jest sprzeczność. To jest normalna obywatelska kontrola.
Czeladź nie potrzebuje kultu jednostki ani wojny plemiennej
Czeladź nie potrzebuje opowieści, że jeden burmistrz był idealny, a wszyscy inni źli. Nie potrzebuje też odwrotnej opowieści, że kiedy krytykujemy jakąś decyzję, to znaczy, że negujemy cały dorobek miasta.
To są zbyt proste schematy.
Miasto rozwija się przez dziesięciolecia. Często jedna osoba zaczyna projekt, druga go kontynuuje, trzecia kończy, a czwarta przypisuje sobie sukces. Tak działa samorząd. Dlatego trzeba patrzeć szerzej niż na jedną kadencję.
Dobrze zarządzane miasto powinno mieć pamięć instytucjonalną. Powinno umieć docenić poprzedników, korzystać z ich dobrych decyzji, naprawiać błędy i nie udawać, że historia zaczęła się od ostatnich wyborów.
My chcemy właśnie takiej rozmowy o Czeladzi.
Nie rozmowy o tym, kto komu „dokopał”.
Nie rozmowy o tym, kto jest „za”, a kto „przeciw”.
Nie rozmowy o tym, kto ma klaskać, a kto ma milczeć.
Tylko rozmowy o faktach, inwestycjach, kosztach, decyzjach, efektach i odpowiedzialności.
Nasza puenta
Każdy z burmistrzów Czeladzi po 1990 roku zrobił coś dobrego dla miasta. Jedni więcej, inni mniej. Jedni zostawili po sobie fundamenty, inni inwestycje gospodarcze, kolejni strategie, rewitalizacje, remonty albo poprawę przestrzeni publicznej.
Nie mamy problemu, żeby to uczciwie powiedzieć.
Ale mamy też obowiązek przypominać, że miasto nie jest własnością żadnego burmistrza, żadnej grupy politycznej i żadnego środowiska. Miasto jest wspólnotą mieszkańców.
Dlatego będziemy doceniać to, co dobre.
Będziemy przypominać, kto co zrobił.
Będziemy pokazywać historię Czeladzi szerzej niż tylko przez bieżący konflikt.
Ale będziemy też pytać. O koszty. O procedury. O przejrzystość. O interes mieszkańców. O to, czy decyzje podejmowane dziś będą dobre nie tylko na zdjęciu, ale również za 10, 20 i 30 lat.
Bo prawdziwa miłość do miasta nie polega na bezrefleksyjnym klaskaniu.
Polega na pamięci, uczciwości i odpowiedzialności.
#Czeladź #WCzeladziTV #Samorząd #HistoriaCzeladzi #BurmistrzowieCzeladzi #MiastoToMieszkańcy #DebataPubliczna #ZagłębieDąbrowskie #Czeladzianie #PatrzymyNaRęce


Leave a Reply