VELOSTRADA W CZELADZI. INWESTYCJA POTRZEBNA, ALE MIESZKAŃCY PYTAJĄ O KONKRETY
Pod wpisem pana Zbigniewa Szaleńca dotyczącym czeladzkiego odcinka velostrady rozwinęła się bardzo ciekawa dyskusja. I naszym zdaniem warto ją omówić spokojnie, bo ona nie jest wyłącznie o rowerach.
Ta dyskusja pokazuje coś więcej: jak mieszkańcy patrzą na miejskie inwestycje, czego oczekują od władz i jak ważne jest, aby przy dużych projektach nie kończyć rozmowy na samym haśle: „będzie nowa inwestycja”.
Z informacji podanych we wpisie wynika, że w MZGK otwarto oferty na budowę czeladzkiego odcinka velostrady. Wpłynęło 7 ofert, a większość z nich ma być niższa niż kwota kosztorysowa. Pan Zbigniew Szaleniec wskazał również, że na realizację tej inwestycji pozyskano z GZM 34 mln zł. Inwestycja ma być realizowana w formule „zaprojektuj i wybuduj”, czyli najpierw wykonawca przygotuje projekt techniczny, a następnie w kolejnych latach ma zostać zrealizowana budowa.
Co do zasady – to dobra informacja. Czeladź potrzebuje bezpiecznych, wygodnych i sensownie połączonych tras rowerowych. Zwłaszcza takich, które nie kończą się nagle przy granicy miasta i nie zmuszają mieszkańców do jazdy przy ruchliwych drogach.
Ale właśnie dlatego mieszkańcy zaczęli pytać o rzeczy najważniejsze: przebieg, bezpieczeństwo, połączenia z sąsiednimi miastami i realną funkcjonalność tej trasy.
W dyskusji bardzo mocno pojawił się temat połączenia Czeladzi z Grodźcem, Wojkowicami i Będzinem. Mieszkańcy wskazywali na problem odcinka w rejonie Boleradza. Padały konkretne argumenty: ruchliwa droga, brak chodnika, brak bezpiecznej infrastruktury rowerowej, piesi poruszający się poboczem, także po zmroku.
To nie jest „czepianie się”. To jest zwykłe pytanie o bezpieczeństwo.
Pan Zbigniew Szaleniec odpowiedział, że nie bardzo chciałby ingerować w sprawy sąsiedniego miasta i zasugerował kontakt z radnym reprezentującym tamten rejon. Formalnie można rozumieć, że Czeladź nie zarządza każdą drogą poza swoimi granicami. Nie każda droga jest drogą gminną. Część spraw może należeć do Będzina, część do powiatu, część do innych zarządców.
Tyle że z perspektywy mieszkańca Czeladzi taka odpowiedź nie zamyka problemu.
Mieszkaniec nie pyta przecież o spór kompetencyjny. Mieszkaniec pyta, jak bezpiecznie wyjechać z Czeladzi rowerem albo dojść pieszo w stronę sąsiednich miejscowości. Jeżeli problem zaczyna się zaraz przy granicy miasta, to burmistrz Czeladzi nie musi wykonywać zadań innej gminy, ale może podjąć rozmowy, skierować pismo, zasygnalizować problem, poprosić o spotkanie, włączyć powiat, Będzin, GZM albo właściwego zarządcę drogi.
Od tego właśnie jest współpraca między samorządami. Bezpieczeństwo mieszkańców nie kończy się na tabliczce z nazwą miasta.
Drugi ważny temat to jakość dotychczasowych dróg rowerowych w Czeladzi. Część komentujących chwali kierunek inwestycji, ale część bardzo ostro krytykuje wcześniejsze rozwiązania. Pojawiają się zarzuty dotyczące funkcjonalności, przebiegu tras, jakości projektowania i uwzględniania uwag społecznych.
Pan Zbigniew Szaleniec odpowiadał, że czeladzkie ścieżki rowerowe dobrze służą mieszkańcom, że korzystają z nich całe rodziny i że miasto otrzymało wyróżnienie jako gmina przyjazna rowerzystom.
I tutaj trzeba oddzielić dwie rzeczy.
Wyróżnienie może być miłe. Dyplom może wisieć w urzędzie. Ale nagroda nie zastępuje odpowiedzi na konkretne pytania techniczne. Jeżeli mieszkańcy albo środowiska rowerowe wskazują konkretne problemy, to najlepszą odpowiedzią nie jest samo powołanie się na wyróżnienie. Najlepszą odpowiedzią byłoby pokazanie mapy, wariantów, ograniczeń, miejsc trudnych i uzasadnienie, dlaczego wybrano właśnie takie rozwiązanie.
Trzeci mocny temat to odcinek w rejonie ul. Kościuszki. W komentarzach pojawiło się pytanie, czy velostrada faktycznie będzie velostradą, czy miejscami stanie się po prostu węższą ścieżką rowerową nazwaną velostradą.
To bardzo ważne pytanie. Jeżeli inwestycja jest komunikowana jako velostrada, mieszkańcy mają prawo oczekiwać standardu velostrady, a nie tylko atrakcyjnej nazwy.
Pan Zbigniew Szaleniec odpowiadał, że w tym miejscu są ograniczenia przestrzenne i pytał, czy komentujący mają lepszy pomysł na poprowadzenie trasy. Wskazywał też, że estakada oznaczałaby ogromne koszty.
Ograniczenia przestrzenne oczywiście mogą istnieć. Miasto to nie pusta kartka papieru. Są budynki, ulice, skrzyżowania, koszty, granice własności i warunki techniczne.
Ale mieszkaniec nie jest od projektowania za projektanta. Mieszkaniec ma prawo powiedzieć: „tu widzę problem”. Od miasta, projektanta i wykonawcy oczekuje się analizy wariantów, uzasadnienia i jasnej odpowiedzi.
Dlatego zamiast przerzucać ciężar na mieszkańców, warto byłoby przedstawić prostą informację:
gdzie trasa spełni pełny standard,
gdzie standard będzie ograniczony,
dlaczego tak się stanie,
jakie warianty analizowano,
czego nie dało się zrobić,
co jeszcze można poprawić na etapie projektowania.
To byłaby konkretna rozmowa.
Nasza ocena jest taka: dobrze, że burmistrz w ogóle odpowiada mieszkańcom. Wielu samorządowców unika trudnych komentarzy. Tutaj odpowiedzi były. To trzeba uczciwie zauważyć.
Ale styl części tych odpowiedzi może budzić zastrzeżenia. Momentami widać raczej obronę przyjętej narracji niż gotowość do spokojnego przepracowania krytyki. Gdy mieszkańcy pytają o bezpieczeństwo, połączenia, szerokość trasy albo jakość wcześniejszych ścieżek, odpowiedź powinna być maksymalnie rzeczowa, techniczna i spokojna.
Mniej: „mamy nagrodę”.
Więcej: „pokażemy dokumenty, warianty i ograniczenia”.
Mniej: „to proszę wskazać lepsze rozwiązanie”.
Więcej: „poprosimy projektanta o odniesienie się do tych uwag”.
Mniej emocji.
Więcej konkretu.
Jest jeszcze jeden ważny wątek – miejsce, w którym ta dyskusja się odbywa.
Komentarze pojawiły się nie na profilu „Miasto Czeladź”, lecz na profilu pana Zbigniewa Szaleńca, który posługuje się funkcją burmistrza i publikuje informacje dotyczące spraw miejskich.
W tym zakresie warto odnotować stanowisko samego Miasta Czeladź. Miasto wskazało, że żaden z pracowników Urzędu Miasta Czeladź ani jednostek organizacyjnych miasta nie administruje tym profilem ani nie posiada do niego dostępu. Jednocześnie Miasto poinformowało, że profilami administrowanymi przez pracowników Urzędu Miasta są wyłącznie: „Miasto Czeladź”, „Invest in Czeladź” oraz „Straż Miejska w Czeladzi”.
Oznacza to, że – według stanowiska Miasta – omawiany profil nie jest oficjalnym profilem Urzędu Miasta Czeladź ani profilem administrowanym przez miejskich pracowników.
To jednak nie kończy tematu. Jeżeli osoba pełniąca funkcję burmistrza publikuje na swoim profilu informacje o inwestycjach publicznych, przetargach, środkach z GZM, działaniach MZGK i sprawach dotyczących mieszkańców, to taki profil staje się miejscem faktycznej debaty publicznej. Nawet jeśli formalnie nie jest profilem urzędu.
I właśnie dlatego mieszkańcy mają prawo wiedzieć, gdzie kończy się prywatna komunikacja osoby publicznej, a gdzie zaczyna się informowanie o sprawach miasta.
Nie chodzi o atak. Chodzi o przejrzystość.
Jeżeli profil jest prywatny – należy to jasno powiedzieć. Jeżeli natomiast jest wykorzystywany do komunikowania spraw publicznych, mieszkańcy mają prawo pytać o zasady tej komunikacji, w tym o możliwość komentowania, udziału w dyskusji i ewentualnego blokowania użytkowników.
Bo dzisiaj debata lokalna bardzo często odbywa się właśnie w mediach społecznościowych. A mieszkańcy powinni wiedzieć, czy rozmawiają na oficjalnym kanale miasta, czy na prywatnym profilu osoby pełniącej funkcję publiczną.
Nie wystarczy powiedzieć: „mamy pieniądze z GZM, więc robimy”.
Trzeba jeszcze odpowiedzieć:
czy trasa będzie rzeczywiście funkcjonalna?
czy będzie bezpieczna dla rodzin z dziećmi?
czy połączy Czeladź z sąsiednimi miastami?
czy trudne odcinki, takie jak rejon Kościuszki, będą spełniały standard velostrady?
czy uwagi mieszkańców zostaną realnie przeanalizowane?
czy miasto podejmie rozmowy z Będzinem, powiatem i GZM w sprawie niebezpiecznych odcinków przy granicy miasta?
Dobra inwestycja to nie tylko pozyskane pieniądze i ładny komunikat.
Dobra inwestycja to taka, która po wybudowaniu naprawdę działa.
A mieszkańcy mają prawo pytać.
Nie są od projektowania za projektantów.
Są od patrzenia władzy na ręce.
Hasztagi:
#Czeladź #WCzeladziTV #Velostrada #CzeladzkaVelostrada #GZM #MetropoliaGZM #DrogiRowerowe #RowerowaCzeladź #BezpieczeństwoMieszkańców #Boleradz #Grodziec #Wojkowice #Będzin #Sosnowiec #Katowice #Kościuszki #GłosMieszkańców #MieszkańcyPytają #Jawność #Samorząd #InwestycjePubliczne #PatrzymyNaRęce


Leave a Reply