Władza bez kontroli lubi zapominać, komu służy

Władza bez kontroli lubi zapominać, komu służy

Nie oszukujmy się – władza bardzo często deprawuje. Czasem nie od razu, nie gwałtownie, nie w sposób spektakularny. Najpierw pojawia się przyzwyczajenie do ciszy. Potem przekonanie, że mieszkańcy i tak nic nie zrobią. A na końcu rodzi się samowola. Bo tam, gdzie nie ma kontroli społecznej, bardzo szybko pojawia się pokusa, by zacząć działać nie dla wspólnoty, ale dla własnej wygody, własnego interesu albo własnego spokoju.

I właśnie dlatego system został wymyślony tak, a nie inaczej. Nie po to, żeby wszystko blokować. Nie po to, żeby komuś utrudniać rządzenie. Tylko po to, żeby to wszystko w ogóle działało. Żeby miasto było zarządzane, a nie zawłaszczane. Żeby nikt nie zapomniał, że urząd nie jest prywatnym folwarkiem, tylko miejscem służby publicznej.

Podział władzy, jawność, obowiązek informowania mieszkańców, sesje rady miejskiej, dostęp do informacji publicznej, możliwość zadawania pytań, nacisk społeczny, media lokalne, aktywność obywatelska – to nie są dodatki. To są bezpieczniki. To są narzędzia, które mają chronić wspólnotę przed tym, żeby ktoś, kto dostał mandat do działania, nie pomylił go z prawem do robienia wszystkiego po swojemu.

W Czeladzi też to powinno funkcjonować. I to nie tylko na papierze. Mieszkańcy nie są od tego, żeby biernie przyglądać się decyzjom podejmowanym ponad ich głowami. Mieszkańcy są gospodarzami tego miasta. To oni są suwerenem. A ci, którzy dziś sprawują władzę, są po prostu pracownikami zatrudnionymi do wykonywania określonych zadań publicznych. Nic więcej i aż tyle.

Dlatego patrzenie władzy na ręce nie jest żadną złośliwością. Nie jest hejtem. Nie jest sianiem fermentu. Jest obowiązkiem dojrzałej wspólnoty. Bo kiedy obywatele przestają pytać, wtedy władza bardzo szybko przestaje się tłumaczyć. A kiedy przestaje się tłumaczyć, zaczyna robić to, na co nikt nie reaguje.

Największym błędem jest myślenie, że nic się nie da zrobić. Da się. Zawsze się da. Są instrumenty. Są procedury. Jest prawo. Jest kontrola społeczna. Jest presja opinii publicznej. Jest możliwość nagłaśniania spraw. Jest wreszcie świadomość obywatelska, która potrafi być dużo silniejsza niż niejeden polityczny układ.

Ale żeby działać skutecznie, trzeba najpierw rozumieć, jak działa miasto. Trzeba wiedzieć, kto za co odpowiada. Trzeba rozumieć mechanizmy podejmowania decyzji. Trzeba odróżniać realne kompetencje od pustych deklaracji. Trzeba wiedzieć, gdzie kończy się narracja, a zaczynają fakty.

Dlatego będziemy to Państwu powoli przybliżać. Krok po kroku. Spokojnie, rzeczowo i konkretnie. Bo tylko świadomy mieszkaniec jest w stanie naprawdę kontrolować władzę. A tylko władza, która czuje oddech obywateli na plecach, pamięta, że nie jest właścicielem miasta.

Czeladź nie potrzebuje ślepej wiary. Czeladź potrzebuje świadomych mieszkańców.

A świadomy mieszkaniec to taki, który patrzy, pyta, sprawdza i wyciąga wnioski.

#WCzeladziTV #Czeladź #Jawność #KontrolaSpołeczna #Samorząd #MieszkańcyMająPrawo #PatrzymyNaRęce #Suweren #DebataPubliczna #ObywatelskaCzeladź

Źródło: Facebook WCTV00

Komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *