Czeladź nie jest miastem bezpartyjnym. To miasto, w którym partie z czasem po prostu zmieniły szyldy.

Czeladź nie jest miastem bezpartyjnym. To miasto, w którym partie z czasem po prostu zmieniły szyldy.

Przez lata w Czeladzi powtarzała się ta sama opowieść, tylko w różnych dekoracjach. Raz rządzili ludzie wyraźnie związani z wielką polityką, innym razem władzę przejmowali samorządowcy startujący z lokalnych komitetów. Ale opowieść o „mieście całkowicie wolnym od wpływów partyjnych” po prostu nie wytrzymuje zderzenia z dokumentami.

Początek lat 90. nie pozostawia większych wątpliwości. Po przełomie 1989 roku w Czeladzi powstał Komitet Obywatelski „Solidarność”, a w wyborach samorządowych 27 maja 1990 roku zdobył 26 z 28 mandatów w Radzie Miejskiej. Burmistrzem został Eugeniusz Bliźnicki. To nie był czas „bezpartyjności”, tylko czas wyraźnego triumfu obozu postsolidarnościowego.

Potem miasto skręciło w lewo. Oficjalna lista burmistrzów pokazuje, że po Bliźnickim urząd sprawowali Zygmunt Machnik, a następnie Kazimierz Jakóbczyk – najpierw w latach 1995-1998, potem 1998-2002. I to już nie jest domysł, bo w materiałach wyborczych z 1998 roku Jakóbczyk figuruje jako urzędujący burmistrz startujący z listy SLD i członek SdRP. Innymi słowy: w drugiej połowie lat 90. Czeladź była już wyraźnie zanurzona w układzie lewicowym.

Rok 2002 przyniósł kolejną zmianę. Burmistrzem został Marek Mrozowski, a dane PKW z wyborów 2006 pokazują go już wprost jako kandydata Platformy Obywatelskiej i członka PO. W tej samej pierwszej turze Janusz Gątkiewicz startował z ramienia Lewicy i Demokratów jako członek SLD, a Teresa Kosmala z listy PiS jako członek PiS. To bardzo ważny moment, bo pokazuje, że Czeladź weszła wtedy w okres otwartej rywalizacji dużych szyldów partyjnych: PO, lewicy i PiS.

Potem przyszła epoka komitetów lokalnych. W 2010 roku Teresa Kosmala wygrała jako kandydatka KWW „Przyszłość Czeladzi”. W 2014 roku Zbigniew Szaleniec pokonał Marka Mrozowskiego jako kandydat KWW „Czeladzka Inicjatywa Samorządowa”. W 2018 roku jego komitet zdobył 16 z 21 mandatów w radzie miasta i 62,37% głosów, a w 2024 roku Szaleniec wygrał wybory burmistrza z wynikiem 83,42%, zaś jego środowisko objęło 14 mandatów w radzie. Sama oficjalna strona miasta po zaprzysiężeniu nowej rady odnotowała, że klub burmistrza liczy 14 radnych, a jedynym klubem partyjnym w radzie jest PiS. To pokazuje, że dzisiejsza Czeladź nie jest rządzona formalnie przez jedną partię ogólnopolską, tylko przez bardzo silny obóz lokalny – ale polityka partyjna nadal istnieje w tle.

I właśnie to jest chyba najciekawsze w historii Czeladzi po 1990 roku. Nie to, że partie „zniknęły”, ale to, że z czasem nauczyły się działać bardziej po samorządowemu, bardziej lokalnie, bardziej miękko. Najpierw był wyraźny obóz solidarnościowy. Potem lewica. Potem Platforma. A później komitety wyborców, które przejęły język lokalności, skuteczności i „miejskiej niezależności”. Problem w tym, że szyld to jedno, a realne wpływy, układy i zaplecze – to drugie. I właśnie dlatego pytanie nie brzmi dziś: „czy Czeladź jest partyjna?”, tylko raczej: kto naprawdę trzyma w niej władzę i pod jaką nazwą występuje akurat w tej kadencji?

A wam kiedy się żyło najlepiej?

#Czeladź #wCzeladziTV #PolitykaLokalna #Samorząd #HistoriaCzeladzi #RadaMiejska #Burmistrz #WyborySamorządowe #LokalnaPolityka #Śląsk #Zagłębie #MieszkańcyMająPrawoWiedzieć #DebataPubliczna #Jawność #KtoRządziMiastem #CzeladźOdKuchni #SamorządBezFiltra #UkładSił #MiastoIPolityka #HistoriaSamorządu

Źródło: Facebook WCTV00

Komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *