🗑️ ŚMIECI PO CZELADZKU. NIE CHODZI TYLKO O PODWYŻKĘ. CHODZI O CAŁY SYSTEM.

🗑️ ŚMIECI PO CZELADZKU. NIE CHODZI TYLKO O PODWYŻKĘ. CHODZI O CAŁY SYSTEM.

Od 1 maja 2026 r. mieszkańcy Czeladzi płacą 46 zł miesięcznie od osoby za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

Dla jednej osoby to 46 zł miesięcznie.

Dla czteroosobowej rodziny to 184 zł miesięcznie.

Rocznie daje to 2208 zł.

To już nie jest drobna opłata techniczna. To jest stały koszt życia mieszkańców.

Dlatego temat śmieci trzeba potraktować poważnie i kompleksowo. Nie jako polityczną przepychankę. Nie jako emocjonalny spór. Nie jako krótką wymianę komentarzy pod postem.

To jest temat o pieniądzach mieszkańców, organizacji miasta, jakości zarządzania i jawności decyzji publicznych.

I od razu zaznaczamy jedno: nie twierdzimy, że przetarg został przeprowadzony niezgodnie z prawem.

Nie o to chodzi.

Problem jest szerszy.

Bo zgodność przetargu z przepisami to dopiero jeden element całej układanki.

Prawdziwe pytanie brzmi:

czy Czeladź przed podwyżką zrobiła wszystko, żeby system gospodarki odpadami był możliwie najtańszy, najbardziej przejrzysty i najbardziej konkurencyjny?

Bo opłata śmieciowa nie bierze się z powietrza.

Na jej wysokość wpływa wiele elementów:

* liczba mieszkańców objętych systemem,
* ilość wytwarzanych odpadów,
* częstotliwość odbioru,
* koszt transportu,
* koszt zagospodarowania odpadów,
* koszt PSZOK,
* koszt worków i pojemników,
* koszt obsługi administracyjnej,
* zaległości w opłatach,
* liczba osób faktycznie płacących,
* sposób skonstruowania zamówienia,
* liczba firm zainteresowanych przetargiem,
* to, czy miasto ma własne zaplecze komunalne,
* to, czy miasto korzysta ze spółki miejskiej,
* to, czy współpracuje z innymi gminami,
* to, czy zamówienie jest jedną dużą całością, czy jest podzielone na części.

Dlatego mieszkańcy nie powinni usłyszeć jedynie: „takie są koszty”.

Powinni zobaczyć pełną kalkulację.

I właśnie tego brakuje w tej dyskusji najbardziej.

Bo kiedy porównujemy Czeladź z innymi miastami regionu, pojawiają się oczywiste pytania.

Czeladź – 46 zł.

Mikołów – 36 zł.

Knurów – około 35,60-36 zł.

Łaziska Górne – 39 zł.

Bieruń – 39 zł.

Orzesze – 39 zł.

Piekary Śląskie – 39,90 zł.

Radzionków – 43,50 zł.

Świętochłowice – 42,70 zł.

Tarnowskie Góry – 33 zł.

Sosnowiec – 27,70 zł.

Oczywiście nie każde miasto da się porównać jeden do jednego.

Sosnowiec jest dużo większy.

Tarnowskie Góry mają inną strukturę.

Knurów, Mikołów, Łaziska, Bieruń, Orzesze czy Radzionków mają własne lokalne uwarunkowania.

Ale właśnie dlatego trzeba analizować nie tylko same stawki, ale również modele.

Bo są miasta, które opierają system na większym udziale spółek komunalnych.

Są miasta, które stosują rozwiązania hybrydowe.

Są miasta, które dopłacają część kosztów z budżetu, żeby nie przerzucać całego ciężaru bezpośrednio na mieszkańców.

Są miasta, które dzielą zamówienia albo organizują system tak, żeby zwiększyć szanse na konkurencję.

Są też miasta, które mają własne zaplecze organizacyjne lub instalacyjne.

I są miasta, które po prostu ogłaszają duże, kompleksowe zamówienie, a potem mieszkańcy słyszą, że „tak wyszło z przetargu”.

Dlatego pytanie do Czeladzi nie brzmi wyłącznie:

czy przetarg był legalny?

Pytanie brzmi:

czy model był najlepszy z punktu widzenia mieszkańców?

To jest zasadnicza różnica.

Bo można przeprowadzić przetarg zgodnie z prawem, ale wcześniej tak zaprojektować zamówienie, że realnie zgłosi się tylko jeden podmiot.

Można formalnie wszystko zrobić poprawnie, ale nie sprawdzić innych wariantów.

Można powiedzieć mieszkańcom, że cena wynika z rynku, ale nie pokazać, czy miasto próbowało ten rynek realnie otworzyć.

Można mówić o kosztach, ale nie pokazać mieszkańcom szczegółowej tabeli, z której wynika, co dokładnie ile kosztuje.

A mieszkańcy mają prawo to wiedzieć.

Bo system śmieciowy jest obowiązkowy.

Mieszkaniec nie może sobie powiedzieć: ta firma jest za droga, wybieram inną.

Mieszkaniec nie negocjuje ceny.

Mieszkaniec nie wybiera operatora.

Mieszkaniec płaci tyle, ile ustali miasto.

Skoro więc mieszkaniec nie ma wyboru, to miasto ma tym większy obowiązek wyjaśnienia, dlaczego rachunek wynosi właśnie tyle.

Dlatego w sprawie śmieci w Czeladzi potrzebujemy nie jednego zdania, ale pełnej odpowiedzi.

Po pierwsze: ile dokładnie kosztuje cały system gospodarki odpadami w Czeladzi?

Po drugie: jaka część tej kwoty to odbiór odpadów?

Po trzecie: jaka część to transport?

Po czwarte: jaka część to zagospodarowanie odpadów?

Po piąte: ile kosztuje PSZOK?

Po szóste: ile kosztuje obsługa administracyjna systemu?

Po siódme: ile kosztują worki, pojemniki, harmonogramy, infolinia i obsługa mieszkańców?

Po ósme: ile osób jest objętych systemem?

Po dziewiąte: ile osób faktycznie płaci?

Po dziesiąte: jakie są zaległości mieszkańców w opłatach?

Po jedenaste: czy liczba mieszkańców w deklaracjach odpowiada realnej liczbie osób wytwarzających odpady?

Po dwunaste: ile odpadów wytwarza Czeladź w przeliczeniu na mieszkańca?

Po trzynaste: czy ilość odpadów rośnie, maleje, czy pozostaje stabilna?

Po czternaste: jaki wpływ na system będzie miał system kaucyjny i wyłączenie części opakowań z dotychczasowego strumienia odpadów?

Po piętnaste: czy miasto analizowało, że przy lepszej segregacji i systemie kaucyjnym część odpadów może zniknąć z obecnego modelu kosztowego?

Po szesnaste: czy Czeladź sprawdziła modele z innych miast podobnej wielkości?

Po siedemnaste: czy analizowano podział zamówienia na części?

Po osiemnaste: czy analizowano większy udział miejskiej spółki?

Po dziewiętnaste: czy analizowano współpracę międzygminną?

Po dwudzieste: czy sprawdzano, co zrobić, żeby w postępowaniu pojawiło się więcej realnych ofert?

To są konkretne pytania.

Nie złośliwości.

Nie polityka.

Nie atak.

To jest normalna kontrola obywatelska.

Bo jeżeli w Czeladzi mamy jedną z wyższych stawek w regionalnym porównaniu, to mieszkańcy mają prawo wiedzieć, dlaczego.

Nie wystarczy powiedzieć: „wszędzie drożeje”.

Tak, system śmieciowy drożeje w wielu miejscach.

Tak, koszty pracy rosną.

Tak, koszty paliwa i transportu mają znaczenie.

Tak, zagospodarowanie odpadów kosztuje.

Tak, przepisy środowiskowe są coraz bardziej wymagające.

Ale to nadal nie odpowiada na pytanie, czy Czeladź wybrała najlepszy możliwy model.

A właśnie model jest tu kluczowy.

Bo cena końcowa jest skutkiem wcześniejszych decyzji.

Najpierw miasto decyduje, jak skonstruować system.

Potem przygotowuje zamówienie.

Potem pojawiają się oferty albo ich brak.

Potem wybiera się wykonawcę.

A dopiero na końcu mieszkaniec dostaje informację, ile ma płacić.

Jeżeli więc chcemy poważnie rozmawiać o śmieciach, nie możemy zaczynać i kończyć na samym przetargu.

Musimy zapytać o wszystko, co było wcześniej.

Czy była analiza wariantowa?

Czy była analiza ryzyka?

Czy była analiza konkurencji?

Czy była analiza porównawcza z innymi miastami?

Czy była analiza kosztów jednostkowych?

Czy sprawdzono, czy duże kompleksowe zamówienie nie ogranicza liczby wykonawców?

Czy rozważono osobne zamówienia na wybrane frakcje?

Czy rozważono osobną obsługę PSZOK?

Czy sprawdzono możliwość współpracy z innymi gminami?

Czy rozważono udział miejskiego podmiotu?

Czy przygotowano mieszkańcom jasną informację, dlaczego wybrano właśnie taki wariant?

Bo jeśli tego nie było, to problem nie polega tylko na wysokości opłaty.

Problem polega na sposobie zarządzania systemem.

I teraz najważniejsze.

My nie mówimy, że Czeladź na pewno mogła mieć 27,70 zł jak Sosnowiec.

Nie mówimy, że mogła mieć 33 zł jak Tarnowskie Góry.

Nie mówimy, że mogła mieć 36 zł jak Mikołów czy Knurów.

To byłoby zbyt proste.

Mówimy coś innego:

jeżeli mieszkańcy Czeladzi mają płacić 46 zł, to miasto powinno pokazać, dlaczego nie dało się taniej.

Konkretnie.

Na liczbach.

Na dokumentach.

Na porównaniach.

Na analizie modeli.

Nie na zasadzie: „proszę nam wierzyć”.

W sprawach publicznych zaufanie buduje się przez jawność.

A nie przez pouczanie mieszkańców.

Dlatego jako wCzeladzi TV będziemy ten temat dalej analizować.

Będziemy sprawdzać dokumenty.

Będziemy porównywać modele.

Będziemy pytać o koszty.

Będziemy pytać o liczbę ofert.

Będziemy pytać o to, czy miasto analizowało inne rozwiązania.

Będziemy pytać o to, czy mieszkańcy dostaną pełną kalkulację systemu.

Bo to jest dokładnie ten temat, w którym mieszkaniec nie powinien być traktowany jak ktoś, kto ma tylko zapłacić i nie zadawać pytań.

Mieszkaniec nie jest od łykania wszystkiego jak pelikan.

Mieszkaniec ma prawo wiedzieć, za co płaci.

Zwłaszcza wtedy, gdy płaci coraz więcej.

Dlatego nasze pytanie do władz Czeladzi jest proste:

czy Czeladź potrafi pokazać mieszkańcom pełną, liczbową i porównawczą analizę, z której wynika, że stawka 46 zł jest rzeczywiście konieczna, a obecny model gospodarki odpadami jest najlepszy z możliwych?

Bo jeżeli taka analiza istnieje, powinna zostać pokazana.

A jeżeli jej nie ma, to mieszkańcy mają prawo zapytać, dlaczego przy tak ważnej podwyżce nie pokazano pełnego uzasadnienia.

Śmieci to nie jest temat techniczny.

To jest temat o kosztach życia.

To jest temat o jakości zarządzania miastem.

To jest temat o przejrzystości.

I to jest temat, który dotyczy każdego mieszkańca Czeladzi.

#Czeladź #wCzeladziTV #ŚmieciPoCzeladzku #Odpady #Samorząd #Jawność #MieszkańcyPytają #GospodarkaKomunalna

Źródło: Facebook WCTV00

Komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *