
Czeladź ma być miastem sukcesu. Miastem inwestycji, modernizacji, zieleni, rozwoju i dobrze poukładanych finansów. Taki obraz słyszymy bardzo często. Właśnie dlatego projekt uchwały o zaciągnięciu pożyczek długoterminowych w Banku Gospodarstwa Krajowego wymaga spokojnej, technicznej analizy.
Nie chodzi o krzyk, że każda pożyczka jest zła. Nie chodzi też o udawanie, że 2,13 mln zł przy budżecie bliskim 300 mln zł samo w sobie przewraca finanse miasta. Chodzi o coś innego.
Skoro Czeladź jest przedstawiana jako miasto stabilne finansowo, dobrze zarządzane i inwestycyjnie rozpędzone, to mieszkańcy mają prawo zapytać: dlaczego miasto chce zaciągnąć nowe zobowiązanie, dlaczego teraz, dlaczego na 20 lat i jak dokładnie ta operacja ma działać w budżecie?
Co jest w projekcie uchwały?
W materiałach na XXX sesję Rady Miejskiej w Czeladzi, zwołaną na dzień 30 czerwca 2026 r. na wniosek burmistrza, znalazł się projekt uchwały w sprawie zaciągnięcia pożyczek długoterminowych wspierających zieloną transformację miast w Banku Gospodarstwa Krajowego.
Kwota pożyczek to 2 133 966,31 zł.
Formalny cel zapisany w projekcie uchwały brzmi: pokrycie planowanego deficytu budżetu gminy.
Spłata ma nastąpić z przychodów oraz dochodów własnych gminy w latach 2026-2046.
Zabezpieczeniem ma być weksel in blanco wraz z deklaracją wekslową.
To są cztery najważniejsze informacje z samego projektu uchwały. Kwota, deficyt, spłata do 2046 roku i zabezpieczenie wekslowe.
Skąd ta pożyczka?
Nie jest to zwykły komercyjny kredyt bankowy. Chodzi o instrument BGK pod nazwą „Pożyczka wspierająca zieloną transformację miast”. Program jest finansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy i ma wspierać projekty związane z zieloną transformacją, poprawą jakości środowiska, efektywnością energetyczną, zieloną infrastrukturą i ograniczaniem negatywnego wpływu miast na środowisko.
Według uzasadnienia projektu uchwały BGK umożliwił miastu złożenie wniosku o preferencyjne pożyczki na zrealizowane projekty, o ile ich realizacja nie rozpoczęła się przed 1 lutego 2020 roku.
Miasto wskazuje, że po przeanalizowaniu propozycji BGK zakwalifikował trzy zakończone zadania:
- modernizację i budowę infrastruktury sportowej oraz rekreacyjnej w Parku Jordan,
- wykonanie nasadzeń w Czeladzi,
- modernizację terenu przy Szkole Podstawowej nr 4 i Szkole Podstawowej nr 2.
Łączna kwota tych zadań ma odpowiadać kwocie pożyczek, czyli 2 133 966,31 zł.
I tutaj trzeba być bardzo precyzyjnym. Nie można tego sprowadzać do prostego zdania: „miasto bierze pożyczkę na Park Jordan i nasadzenia”. Bezpieczniej i dokładniej brzmi to tak: pożyczka jest uzasadniana trzema zakończonymi zadaniami zakwalifikowanymi przez BGK, ale formalnie w uchwale wskazano jej przeznaczenie jako pokrycie planowanego deficytu budżetu gminy.
To istotna różnica.
Na ile procent?
Według uzasadnienia projektu pożyczki mają być nieoprocentowane. Miasto wskazuje także możliwość umorzenia 5% kapitału na końcu spłaty.
Przy kwocie 2 133 966,31 zł potencjalne 5% umorzenia oznacza około 106 698,32 zł. W takim wariancie do spłaty pozostałoby około 2 027 267,99 zł kapitału.
Spłata ma być rozłożona na 20 lat, czyli 240 miesięcy i 80 rat kwartalnych. Pierwsza rata musi zostać zapłacona jeszcze w 2026 roku.
Przy pełnej kwocie pożyczki 2 133 966,31 zł średnia rata kapitałowa przy prostym podziale na 80 rat wynosi około 26 674,58 zł kwartalnie. To wyliczenie techniczne, uproszczone, bo rzeczywisty harmonogram będzie wynikał z umów z BGK, ale dobrze pokazuje skalę obciążenia.
Na papierze warunki są korzystne. Oprocentowanie 0%, możliwość 5% umorzenia, długi okres spłaty. Samo skorzystanie z takiego instrumentu nie jest automatycznie błędem. Przy obecnych warunkach rynkowych tani albo nieoprocentowany pieniądz może być dla samorządu racjonalnym narzędziem finansowania.
Tylko że racjonalność finansowa nie zwalnia z obowiązku wyjaśnienia mieszkańcom całego mechanizmu.
Budżet miasta i zmiana obrazu finansów
Pierwotnie uchwalony budżet Czeladzi na 2026 rok przewidywał dochody w wysokości 286 069 363,98 zł i wydatki w wysokości 282 773 371,98 zł. W takim ujęciu budżet miał wykazywać nadwyżkę w wysokości 3 295 992 zł, przeznaczoną na spłatę pożyczki oraz wykup obligacji.
Wydatki majątkowe zaplanowano wtedy na 59 129 127,58 zł. Obsługa długu miała kosztować 2 401 500 zł.
W materiałach na sesję z 30 czerwca pojawia się już jednak inny obraz. W wieloletniej prognozie finansowej na 2026 rok wskazano dochody 298 757 711,03 zł oraz wydatki 301 861 934,21 zł. Wynik budżetu to minus 3 104 223,18 zł. Po stronie przychodów widnieje 6 680 889,76 zł, w tym 2 133 966,31 zł z tytułu pożyczek.
Czyli z budżetu, który pierwotnie miał mieć nadwyżkę, przechodzimy do konstrukcji z deficytem. A na pokrycie tego deficytu ma pojawić się między innymi pożyczka z BGK.
To nie musi oznaczać katastrofy finansowej. Ale oznacza, że mieszkańcy powinni dostać jasną odpowiedź, co dokładnie się zmieniło.
Najważniejsza niejasność: refinansowanie, deficyt czy uwolnienie środków?
W projekcie uchwały mamy pożyczkę na pokrycie planowanego deficytu. W uzasadnieniu mamy trzy zakończone zadania zakwalifikowane przez BGK. W zmianach budżetu pojawia się jeszcze jeden element: zwiększenie wydatków majątkowych w dziale 900, rozdziale 90017, o kwotę 2 133 966,31 zł z przeznaczeniem na dosprzętowienie MZGK. Jednocześnie zwiększa się plan przychodów z zaciągniętych pożyczek i kredytów na rynku krajowym o tę samą kwotę.
To jest sedno sprawy.
Mieszkańcy powinni otrzymać proste wyjaśnienie, czy mamy do czynienia z refinansowaniem zakończonych zadań, technicznym przesunięciem środków w budżecie, uwolnieniem pieniędzy na inne wydatki majątkowe, czy po prostu finansowaniem deficytu nowym zobowiązaniem.
Każdy z tych wariantów może być prawnie dopuszczalny. Każdy może mieć swoje uzasadnienie. Ale każdy oznacza coś trochę innego.
Jeżeli miasto mówi: pożyczka dotyczy zakończonych zadań zielonej transformacji, ale dzięki niej finansujemy deficyt i równolegle zwiększamy wydatki majątkowe na dosprzętowienie MZGK, to mieszkańcy mają prawo zobaczyć całą operację w jednej tabeli.
Taka tabela powinna pokazywać:
zadanie zakwalifikowane przez BGK,
pierwotne źródło finansowania tego zadania,
kwotę pożyczki przypisaną do zadania,
wpływ na deficyt,
wpływ na przychody,
wpływ na wydatki majątkowe,
harmonogram spłaty,
potencjalne umorzenie,
rzeczywisty skutek dla budżetu w 2026 roku i w kolejnych latach.
Bez tego mieszkańcy widzą tylko fragmenty układanki.
Co z zadłużeniem miasta?
W styczniu 2026 roku Regionalna Izba Obrachunkowa wydała pozytywną opinię o prawidłowości planowanej kwoty długu Miasta Czeladź. W opinii tej wskazano, że na podstawie ówczesnej wieloletniej prognozy finansowej miasto nie planowało w 2026 roku zaciągania nowego długu.
Według tej samej opinii dług na koniec 2026 roku miał wynieść 35 745 088 zł, co stanowiło 12,5% planowanych dochodów ogółem. Ostateczna spłata długu miała nastąpić w 2035 roku.
Teraz pojawia się projekt pożyczki spłacanej do 2046 roku.
To nie oznacza automatycznie, że miasto narusza wskaźniki zadłużenia. Z materiałów wynika, że relacje spłaty zobowiązań w wieloletniej prognozie finansowej są oznaczone jako spełnione. To jednak nie zamyka dyskusji.
Bo problem nie polega wyłącznie na tym, czy wskaźnik ustawowy jest spełniony. Problem polega na tym, że zmienia się horyzont zadłużenia miasta. W styczniu mówimy o braku nowego długu w 2026 roku i spłacie do 2035 roku. W czerwcu pojawia się nowa pożyczka, której spłata ma sięgać 2046 roku.
To jest informacja, która powinna być mieszkańcom jasno pokazana.
Ile długu było na koniec I kwartału?
Ze sprawozdania Rb-Z za I kwartał 2026 roku wynika, że zobowiązania Czeladzi według tytułów dłużnych wynosiły 39 836 994,51 zł.
W tej kwocie wykazano zobowiązania w kategorii kredyty i pożyczki. W danych uzupełniających widać między innymi umowy kredytu i pożyczki, papiery wartościowe o ograniczonej zbywalności oraz umowy nienazwane o charakterze kredytu lub pożyczki.
Dlatego pożyczki z BGK nie można analizować w izolacji. Nie wystarczy powiedzieć: to tylko 2,13 mln zł. Trzeba ją zestawić z całym zadłużeniem, kosztami obsługi długu, planowanymi inwestycjami, deficytem, przychodami, rozchodami i wieloletnimi zobowiązaniami miasta.
Dopiero wtedy widać pełen obraz.
Czy ta pożyczka jest zła?
Nie da się uczciwie napisać, że sama pożyczka jest zła. Przy oprocentowaniu 0%, możliwości 5% umorzenia i długim okresie spłaty może być ekonomicznie korzystna. Samorządy korzystają z różnych instrumentów zwrotnych i nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
Ale można i trzeba zapytać o sens, timing i sposób komunikacji tej decyzji.
Po pierwsze, dlaczego pożyczka pojawia się przy zadaniach już zakończonych?
Po drugie, dlaczego formalnym celem uchwały jest pokrycie planowanego deficytu budżetu gminy?
Po trzecie, dlaczego równolegle w zmianach budżetu pojawia się dosprzętowienie MZGK na tę samą kwotę?
Po czwarte, jak pożyczka wpływa na wieloletnią prognozę finansową i horyzont zadłużenia miasta?
Po piąte, dlaczego jeszcze na początku roku w opinii RIO wskazywano, że miasto nie planuje zaciągania nowego długu w 2026 roku, a kilka miesięcy później pojawia się projekt pożyczki spłacanej do 2046 roku?
To są pytania techniczne, nie polityczne zaczepki.
Sukces inwestycyjny też trzeba umieć rozliczyć
Największy problem z miejską komunikacją polega na tym, że mieszkańcy bardzo często widzą efekt, ale nie widzą rachunku. Widzą zmodernizowany teren, nasadzenia, park, szkołę, nowe urządzenia, kolejne zdjęcia i kolejne informacje o rozwoju. Rzadziej widzą pełną konstrukcję finansową.
A przecież inwestycja publiczna nie kończy się w dniu przecięcia wstęgi. Kończy się dopiero wtedy, gdy wiadomo, ile kosztowała, z czego została sfinansowana, czy została refinansowana, czy zwiększyła dług, czy wygenerowała oszczędność i jak długo będzie obciążała budżet.
Jeżeli Czeladź chce korzystać z preferencyjnych pieniędzy BGK, to dobrze. Jeżeli można pozyskać finansowanie na 0% i jeszcze uzyskać możliwość częściowego umorzenia, to trudno wymagać, żeby miasto z góry z takiego instrumentu rezygnowało.
Ale jeżeli jednocześnie oficjalna narracja brzmi: miasto świetnie stoi finansowo, to władza powinna jeszcze precyzyjniej tłumaczyć, dlaczego zaciąga zobowiązanie na 20 lat.
Bo dobra kondycja finansowa nie polega na tym, że bank chce udzielić pożyczki. Dobra kondycja finansowa polega na tym, że miasto potrafi jasno pokazać, dlaczego pożycza, na co pożycza, jak pożyczka wpływa na deficyt, jak zmienia dług i kto będzie to spłacał.
Pożyczka po fakcie?
Hasło „pożyczka po fakcie” dobrze oddaje najważniejszą wątpliwość. Skoro zadania wskazane w uzasadnieniu zostały już zakończone, mieszkańcy mają prawo pytać, jaki jest rzeczywisty sens tej operacji.
Czy chodzi o odzyskanie pieniędzy za zadania już wykonane?
Czy chodzi o techniczne poprawienie płynności budżetu?
Czy chodzi o sfinansowanie deficytu?
Czy chodzi o to, żeby dzięki pożyczce przesunąć własne środki miasta na inne wydatki majątkowe?
Czy chodzi o dosprzętowienie MZGK?
A może o wszystkie te elementy jednocześnie?
Nie ma nic złego w skomplikowanej operacji budżetowej. Źle zaczyna się robić dopiero wtedy, gdy skomplikowana operacja budżetowa jest tłumaczona zbyt prosto.
Mieszkańcy nie powinni dostawać wyłącznie hasła o zielonej transformacji. Powinni dostać pełne wyjaśnienie mechanizmu.
Co powinni zapytać radni?
Radni przed głosowaniem powinni zapytać o kilka konkretnych rzeczy.
Jaki jest dokładny harmonogram spłat pożyczek z BGK?
Czy umorzenie 5% jest pewne, czy zależy od spełnienia dodatkowych warunków?
Jakie dokładnie zadania zostały zakwalifikowane przez BGK i jakie były ich pierwotne źródła finansowania?
Czy pożyczka ma charakter refinansowania wydatków już poniesionych?
Jak pożyczka wpływa na deficyt budżetu w 2026 roku?
Dlaczego w zmianach budżetu pojawia się dosprzętowienie MZGK na kwotę 2 133 966,31 zł?
Czy środki pochodzące z pożyczki zastępują środki własne miasta, a jeżeli tak, to na co zostaną przeznaczone uwolnione środki?
Jak zmienia się całkowita kwota długu miasta po przyjęciu tej uchwały?
Dlaczego okres prognozy i spłaty zobowiązania sięga 2046 roku, skoro wcześniejsza opinia RIO odnosiła się do spłaty długu do 2035 roku?
Czy mieszkańcy otrzymają zestawienie wszystkich zobowiązań miasta, w tym kredytów, pożyczek, papierów wartościowych, zobowiązań podobnych do kredytu lub pożyczki oraz kosztów obsługi długu?
To są pytania, które powinny paść publicznie.
Czeladź może inwestować, ale musi pokazywać rachunek
Czeladź może być miastem inwestycji. Może korzystać z BGK. Może zaciągać preferencyjne pożyczki. Może modernizować parki, szkoły, tereny zielone i jednostki komunalne. To wszystko może być racjonalne.
Ale mieszkańcy mają prawo znać pełny rachunek.
Nie wystarczy powiedzieć, że pieniądz jest tani. Trzeba pokazać, dlaczego miasto go potrzebuje. Nie wystarczy powiedzieć, że chodzi o zieloną transformację. Trzeba wyjaśnić, jak pożyczka przechodzi przez budżet. Nie wystarczy pokazać inwestycji. Trzeba pokazać źródło finansowania.
Zwłaszcza wtedy, gdy miasto jednocześnie buduje opowieść o bardzo dobrej kondycji finansowej.
Bo jeżeli rzeczywiście jest tak dobrze, to tym bardziej nie powinno być problemu z prostą odpowiedzią: po co nam ta pożyczka, dlaczego po fakcie, dlaczego do 2046 roku i jaki dokładnie będzie jej wpływ na finanse Czeladzi?
To nie jest pytanie przeciwko miastu.
To jest pytanie w interesie mieszkańców.
Czeladź #wCzeladziTV #FinanseMiasta #BudżetCzeladzi #PożyczkaBGK #ZadłużenieMiasta #RadaMiejska #BIP #FinansePubliczne #Samorząd #KontrolaSpołeczna #JawnośćFinansów #MiastoToNieTylkoPR #MieszkańcyMająPrawoWiedzieć #Czeladzianie #ZagłębieDąbrowskie




Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy pod tym artykułem.