Brynica oddzielała Czeladź od śląskich Siemianowic i Przełajki, lecz nie potrafiła przeciąć parafii, handlu ani codziennych więzi. U schyłku XVIII wieku mieszkańcy żyli w świecie, w którym urzędowe pieczęcie zmieniały się szybciej niż pola, drogi i sąsiedztwo.
Nie ruszył się z Czeladzi. To państwa przesuwały się nad jego domem
Wyobraźmy sobie mieszkańca Czeladzi urodzonego w 1785 roku.
Gdy miał pięć lat, zakończyła się odrębność Księstwa Siewierskiego, a Czeladź została włączona do Rzeczypospolitej. Gdy kończył dziesięć lat, po III rozbiorze Polski miasto zajęły Prusy. W wieku 22 lat obudził się już w Księstwie Warszawskim. Przed trzydziestymi urodzinami został mieszkańcem Królestwa Polskiego, połączonego z Imperium Rosyjskim osobą cara.
Nie przeprowadził się ani razu.
To kolejne państwa przychodziły do niego. Zmieniały urzędników, prawa, pieczęcie i podatki. Rynek pozostawał na swoim miejscu. Brynica nadal płynęła tym samym korytem. Pola, domy i drogi nie przesuwały się razem z granicami.
To właśnie jest klucz do zrozumienia dawnej Czeladzi. Wielka polityka nie działała tutaj wyłącznie przez przemarsze wojsk. Wchodziła do ratusza, sądu, parafii i gospodarstwa. Decydowała o tym, kto mianował burmistrza, według jakiego prawa rozstrzygano spory i do którego urzędu należało odprowadzić należności.
Zanim były kopalnie, był most
Patrząc na historyczną mapę, łatwo ulec złudzeniu, że dzieje tej części regionu zawsze obracały się wokół kopalń, hut i kolei. Tymczasem mieszkaniec Czeladzi z 1800 roku nie znał jeszcze miasta przemysłowego.
Rozpoznałby Brynicę, rynek, kościół, most i drogi prowadzące w stronę Siemianowic, Bogucic i Bytomia. Widziałby pola, łąki, ogrody, stawy i zabudowania gospodarcze. Do drugiej połowy XIX wieku Czeladź pozostawała przede wszystkim miastem rolników, rzemieślników i drobnych handlarzy. Przez miasto przebiegał trakt prowadzący na Śląsk, przede wszystkim w kierunku Bytomia.
W zestawieniu dotyczącym 1788 roku odnotowano w Czeladzi 20 szewców, 11 rzeźników, 7 krawców i tylko jednego kramarza. Uprawiano głównie żyto, jęczmień i owies, w mniejszym zakresie pszenicę, groch i proso. Było to miasto, w którym rzemiosło łączyło się z pracą na roli, a mieszczanin mógł jednego dnia wykonywać swój fach, a następnego pracować w polu.
Most na Brynicy nie był więc jedynie przeprawą. Był punktem, przez który przechodzili ludzie, towary, zwierzęta i informacje. Łączył dwa brzegi, ale jednocześnie pozwalał pobierać opłaty i kontrolować handel. Można powiedzieć, że stanowił jedną z najważniejszych kas miejskich dawnej Czeladzi.
Granica, która nie zatrzymywała niedzieli
Najcenniejszy obraz życia mieszkańców daje opis parafii św. Stanisława sporządzony w 1791 roku. Dokument nie opowiada historii w sposób literacki. Wylicza budynki, sprzęty, dochody, pola i obowiązki. Właśnie dzięki temu pozwala zobaczyć Czeladź bez późniejszych legend i przemysłowych skojarzeń.
Parafia czeladzka obejmowała wówczas nie tylko samą Czeladź, Wojkowice Komorne i Milejowice. Należały do niej również Siemianowice oraz Przełajka, położone po śląskiej stronie Brynicy. Łącznie duszpasterze mieli pod opieką 1931 osób. Była to liczba dotycząca całej parafii, a nie wyłącznie mieszkańców Czeladzi.
Przed III rozbiorem Polski po jednej stronie rzeki znajdowało się Księstwo Siewierskie związane z Rzecząpospolitą, a po drugiej pruski Śląsk. Granica państwowa przebiegała więc przez teren jednej wspólnoty parafialnej.
W niedzielę mieszkańcy Siemianowic i Przełajki musieli przejść przez Brynicę, aby dotrzeć do czeladzkiego kościoła. Autor opisu zaznaczył, że nawet wiosenne wylewy rzeki zasadniczo nie utrudniały parafianom przejścia na nabożeństwo. Jest to jedno z najbardziej wymownych zdań całego dokumentu. Granica istniała dla monarchów i urzędów, ale nie mogła zatrzymać ludzi idących do tego samego kościoła.
Po śląskiej stronie działała również prywatna kaplica w siemianowickim pałacu Łazarza Henckla von Donnersmarcka. Z kolei czeladzki folwark parafialny znajdował się za Brynicą, na gruntach nazywanych Poświętnem. Nawet majątek parafii przecinał zatem linię rzeki.
Brynica dzieliła administrację. Nie dzieliła jednak parafii, ziemi ani codziennych obowiązków.
Szkoła w wynajętym pokoju i pękający kościół
Życie w dawnej Czeladzi nie miało pocztówkowego uroku. Było ciężkie, niepewne i pozbawione instytucji, które dzisiaj uznajemy za podstawowe.
Opis z 1791 roku stwierdzał wprost: „Szkółki własnej nie masz”. Mieszkańcy wynajmowali pomieszczenie, w którym dzieci uczył świecki nauczyciel opłacany przez miasto. Szkoła nie posiadała własnego budynku, rozbudowanego programu ani zaplecza. Dla wielu rodzin ważniejsza od regularnej nauki pozostawała pomoc dzieci w gospodarstwie lub warsztacie.
Równie wymowny był stan dawnego kościoła. Wizytator zapisał, że „stan kościoła tego jest bardzo mizerny”. Fundamenty były płytkie, ściany popękane, podłogi zniszczone, część szyb wybita, a ławki i wyposażenie stopniowo niszczały. Dzisiejsza monumentalna bazylika nie może więc przesłaniać obrazu skromnej, wymagającej pilnego remontu świątyni, wokół której skupiało się całe życie wspólnoty.
W dokumencie pojawia się również miejski „szpital”, który w rzeczywistości był niewielkim przytułkiem. Mieszkały w nim cztery ubogie osoby utrzymujące się głównie z jałmużny. Źródło wspomina także 13 poddanych plebańskich. W zamian za użytkowanie gruntów i pomieszczeń odrabiali na rzecz plebanii po półtora albo dwa dni pracy w tygodniu. Niektóre z ich domów wymagały znacznych napraw.
Nie istniał system pomocy społecznej w dzisiejszym rozumieniu. Bezpieczeństwo zapewniały przede wszystkim rodzina, parafia, bractwa religijne i sąsiedzi. Gdy tych więzi zabrakło, pozostawała jałmużna.
Źródło odnotowuje jeszcze jeden szczegół. Dzieci starano się przynosić do chrztu natychmiast, a starsze kobiety wiedziały, jak ochrzcić noworodka w razie niebezpieczeństwa. To krótka wzmianka, ale mówi wiele o świecie, w którym przy narodzinach liczyły się niekiedy godziny, a praktyczna wiedza miejscowych kobiet mogła mieć znaczenie zasadnicze.
Most, sól, piwo i jarmark
W 1792 roku król Stanisław August Poniatowski nadał Czeladzi status wolnego miasta Rzeczypospolitej i potwierdził jej wcześniejsze prawa. Dzisiaj królewski przywilej może wydawać się zbiorem drobiazgowych regulacji. Dla ówczesnych mieszkańców był jednak czymś w rodzaju gospodarczej konstytucji miasta.
Dokument określał terminy targów i jarmarków, potwierdzał możliwość pobierania opłat mostowych, nakazywał utrzymywanie przeprawy przez Brynicę, pozwalał na składowanie i sprzedaż soli, warzenie piwa, wykonywanie określonych rzemiosł oraz prowadzenie handlu. Każde z tych uprawnień oznaczało konkretne pieniądze dla mieszkańców i miejskiej kasy.
Na jarmark przyprowadzano bydło. Przez most przejeżdżały wozy z towarem. W karczmach zatrzymywali się przybysze ze Śląska i z ziem Rzeczypospolitej. Przywileje handlowe decydowały o tym, czy miasto mogło się rozwijać, czy stopniowo ubożało.
Ten sam dokument pokazuje jednak, że prawo nie traktowało wszystkich jednakowo. Żydowskim kupcom wolno było przyjeżdżać i handlować, ale nie mogli osiedlać się w Czeladzi. Pogranicze otwierało więc miasto na wymianę, lecz jednocześnie pozostawało przestrzenią prawnych ograniczeń i wykluczenia.
Rok 1795. Granica znika z rzeki, ale Prusy wchodzą do ratusza
Po III rozbiorze Polski Czeladź została zajęta przez Prusy i włączona do utworzonego przez zaborcę Nowego Śląska. Miasto znalazło się w powiecie siewierskim, w granicach monarchii Hohenzollernów. Stan ten trwał do 1807 roku.
Właśnie tutaj pojawia się historyczny paradoks.
W 1800 roku zarówno Czeladź, jak i Siemianowice znajdowały się pod panowaniem pruskim. Brynica na kilkanaście lat przestała być granicą międzypaństwową. Nadal oddzielała Nowy Śląsk od dawnego Górnego Śląska, ale obydwa brzegi należały do tego samego monarchy. Granica formalnie zniknęła, chociaż pamięć o niej, różnice administracyjne i wielowiekowe powiązania pozostały.
Dla mieszkańca nie oznaczało to jednak końca zmian. Prusacy zastąpili dawne rady miejskie magistratami. Urzędnicy mieli pełnić funkcje dożywotnio i otrzymywać wynagrodzenie. Burmistrza mianowała administracja państwowa. W 1797 roku wprowadzono pruskie Powszechne Prawo Krajowe, czyli Allgemeines Landrecht. Miejski samorząd został podporządkowany scentralizowanej administracji.
Granica zeszła więc z brzegu Brynicy i weszła do ksiąg sądowych, podatkowych oraz miejskich.
Zmiany sięgnęły nawet parafii. W 1800 roku papież Pius VII wydał brewe włączające Komisariat Siewierski do diecezji wrocławskiej. Parafia, która przez wieki podlegała Krakowowi, została związana z Wrocławiem. Akt wykonano w 1801 roku. Pruska władza chciała, aby nowa granica polityczna znajdowała odzwierciedlenie również w organizacji Kościoła.
Nowa administracja miała być sprawniejsza, ale wiązała się również z wysokimi ciężarami podatkowymi. Badania nad Nowym Śląskiem wskazują, że jego niewielkie miasta pozostawały ubogie, a rolnictwo nadal stanowiło podstawę utrzymania znacznej części mieszczan.
Węgiel był już blisko, lecz Czeladź nie była jeszcze górnicza
Około 1800 roku rozpoczynał się proces, który w następnym stuleciu całkowicie odmienił region.
Władze pruskie zainteresowały się złożami węgla i rud znajdującymi się na terenie Nowego Śląska. W 1796 roku uruchomiono państwową kopalnię Reden w Dąbrowie, a rok później kopalnię Hoym w Strzyżowicach. Do nowych zakładów sprowadzano śląskich i saskich fachowców, narzędzia oraz maszyny. Węgiel wywożono do górnośląskich hut chłopskimi i mieszczańskimi zaprzęgami, co sprzyjało rozwojowi furmaństwa.
Był to jednak dopiero początek. Czeladź nie była jeszcze miastem szybów, kominów i osiedli robotniczych. Jej przemysłowa przemiana rozpoczęła się około 1860 roku. Kopalnia „Czeladź” powstała w 1870 roku, a „Saturn” w 1880 roku. Dopiero wtedy pola zaczęły ustępować zakładom przemysłowym, a drewniana zabudowa nowym koloniom robotniczym.
Mieszkaniec miasta z 1800 roku, patrząc na przedstawioną mapę, rozpoznałby Brynicę, Czeladź, Przełajkę, Michałkowice i Siemianowice. Nie rozpoznałby jednak gęstej sieci kolejowej ani licznych kopalń. Te elementy należą już do świata jego dzieci, wnuków i prawnuków.
Granica wraca
Panowanie pruskie nie trwało długo. Po klęskach armii pruskiej w wojnie z Napoleonem w latach 1806–1807 na ziemiach zaboru pruskiego rozwinęło się polskie powstanie. Ostatecznie w listopadzie 1807 roku obszar Nowego Śląska, razem z Czeladzią, został włączony do Księstwa Warszawskiego.
Brynica ponownie zaczęła oddzielać dwa państwa. Po zachodniej stronie pozostawały Prusy, po wschodniej znalazło się Księstwo Warszawskie.
Po kongresie wiedeńskim w 1815 roku Czeladź weszła w skład Królestwa Polskiego, połączonego unią personalną z Cesarstwem Rosyjskim. Siemianowice nadal należały do Prus. Brynica stała się więc granicą prusko-rosyjską. Każdy car Rosji był jednocześnie królem Polski, choć Królestwo posiadało początkowo własne prawo, administrację, sądy i wojsko.
To właśnie z okresem po 1815 roku należy przede wszystkim łączyć znany obraz granicy dwóch mocarstw, z kontrolami, urzędnikami i stopniowym ograniczaniem swobodnego handlu. Oficjalna historia miasta wskazuje, że Czeladź była lokalnym nadgranicznym centrum handlowym, lecz coraz szczelniejsza granica osłabiała jej znaczenie na rzecz pobliskiego Będzina.
Przez wieki położenie nad Brynicą pomagało miastu zarabiać. Teraz ta sama rzeka coraz wyraźniej ograniczała handel.
Jak naprawdę wyglądało życie na granicy?
Życie na pograniczu nie oznaczało codziennego spotykania żołnierzy, szpiegów i przemytników. Najczęściej było znacznie bardziej zwyczajne.
Była to droga z Przełajki lub Siemianowic do czeladzkiego kościoła. Wóz jadący na targ. Bydło prowadzone przez most. Opłata pobierana przy przeprawie. Spór o pole lub pastwisko. Dziecko uczące się w wynajętym pokoju. Ubogi mieszkaniec zdany na jałmużnę. Rzemieślnik, który po pracy wracał do własnego gospodarstwa.
Granica decydowała jednak o rzeczach fundamentalnych. Od niej zależało, któremu państwu mieszkaniec podlegał, według jakiego prawa był sądzony, kto mianował burmistrza, do której diecezji należała parafia, jakie towary można było przewozić i kto miał prawo osiedlić się w mieście.
Jednocześnie źródła pokazują, że codzienne życie stale przekraczało linię wyznaczoną przez władców. Siemianowice i Przełajka należały do czeladzkiej parafii. Folwark parafialny znajdował się za rzeką. Droga do Bytomia prowadziła przez Śląsk. Handel wymagał ruchu w obie strony.
Brynica dzieliła państwa, ale nie potrafiła całkowicie podzielić ludzi.
Dzisiaj przejazd z Czeladzi do Siemianowic zajmuje kilka minut. Około 1800 roku ta sama droga mogła oznaczać wejście w inny porządek prawny, administracyjny i polityczny. Mimo to mieszkańcy obu brzegów pozostawali sąsiadami.
Granica była linią na mapie. Życie biegło w poprzek.
Źródła wykorzystane w artykule
Ks. Mariusz Trąba, Opis parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Czeladzi z 1791 roku, naukowa edycja zachowanego dokumentu wizytacyjnego.
Prof. Dariusz Nawrot, Nowy Śląsk, Encyklopedia Województwa Śląskiego, opracowanie dotyczące pruskiej administracji, gospodarki i początków industrializacji w latach 1795–1807.
Prawa i przywileje miasta Czeladzi nadane przez króla Stanisława Augusta 27 kwietnia 1792 roku, dokument udostępniony przez Śląską Bibliotekę Cyfrową.
Artur Rejdak, Miasto Czeladź w Księstwie Siewierskim, opracowanie dotyczące ustroju, rzemiosła, handlu i przywilejów miejskich.
Historia Miasta, oficjalny Portal Miasta Czeladź.

Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy pod tym artykułem. Możesz rozpocząć dyskusję.