Stan źródeł: 27 sierpnia 2026 roku.
Najpierw scalenie ponad 14 hektarów przy Szybie Jana. Potem
uchylenie uchwały, od której wszystko się zaczęło. Następnie dwa
podejścia do sprzedaży ponad dwóch hektarów przy Scheiblera. To nie są
te same nieruchomości i nie są to te same procedury prawne. Ale kiedy
zestawi się daty i imienne wyniki głosowań, pojawia się coś, czego nie
można przeoczyć: bardzo stały rdzeń radnych popierających określony
kierunek i coraz bardziej płynna większość, która go dotąd
zatrzymuje.
Hydra jest tutaj metaforą. I właśnie dlatego trzeba uważać, żeby
metafora nie zastąpiła faktów.
Nie twierdzimy, że scalenie przy Szybie Jana i sprzedaż działki przy
Scheiblera stanowią jedną inwestycję albo jeden formalny proces. Nie
stanowią. To różne uchwały, różne instrumenty prawne i częściowo różne
grunty.
Ale obywatelska kontrola samorządu polega właśnie na tym, żeby nie
patrzeć wyłącznie na pojedynczą uchwałę. Trzeba patrzeć na ciąg decyzji,
układ komunikacyjny, przeznaczenie terenów, możliwość tworzenia działek
budowlanych, sprzedaż miejskich praw do gruntów i przede wszystkim na
to, kto oraz jak głosuje, gdy kolejne projekty wracają na sesję.
A tutaj chronologia jest wyjątkowo interesująca.
Pierwsza głowa.
Szyb Jana i ponad 14 hektarów
Historia formalnie zaczęła się jeszcze w 2017 roku. Uchwałą nr
XXXVI/481/2017 z 29 marca 2017 r. Rada Miejska przystąpiła do scalenia i
podziału nieruchomości przy ul. Szyb Jana. Pierwotnie chodziło o obszar
o powierzchni 14,5568 ha.
Postępowanie nie zostało wszczęte znikąd. Z oficjalnego uzasadnienia
przygotowanego w 2026 roku wynika wprost, że zostało ono uruchomione na
wniosek właścicieli gruntów objętych scaleniem. Po wykonaniu prac
geodezyjnych powierzchnię obszaru określono na około 14,5274 ha.
I tutaj dochodzimy do sprawy najważniejszej.
Scalenie i ponowny podział nie polega na kosmetycznym przesuwaniu
kresek na mapie. Jego istotą jest stworzenie nowej, racjonalnej
struktury nieruchomości. Samo późniejsze uzasadnienie uchwały
uchylającej tę procedurę wyjaśnia, że konfiguracja układu
komunikacyjnego wpływa następnie na konfigurację pozostałych gruntów i
możliwość utworzenia normatywnych działek przeznaczonych pod zabudowę.
Plan przewidywał również wydzielanie ulic dojazdowych do działek
budowlanych pozbawionych bezpośredniego dostępu do drogi publicznej.
Czyli mówiąc po ludzku: droga ma znaczenie. Układ
drogowy może zdecydować o tym, czy teren pozostaje zbiorem trudnych do
wykorzystania działek, czy staje się obszarem, który można racjonalnie
podzielić i zabudować.
I właśnie nad końcowym scaleniem radni głosowali 25 marca 2026
roku.
Projekt nr 43 został odrzucony.
Za scaleniem głosowało 6 radnych: Marcin Gadecki,
Wojciech Maćkowski, Irena Owczarz, Dominik Penar, Patryk Trybulec i
Waldemar Żak.
Przeciw było 13 radnych: Jarosław Deleska, Ewa
Fronczek, Marta Góralczyk, Patrycja Juszczyk, Tomasz Kalinowski, Teresa
Kosmala, Beata Marcinkowska, Zbigniew Panek, Łukasz Strojniak, Łukasz
Wesołowski, Ilona Wichnera-Sikorska, Barbara Wszołek i Beata Zawiła.
Monika Pawlik nie oddała głosu.
Wynik: 6 za, 13 przeciw, 0 wstrzymujących się.
Pierwsza głowa została ucięta.
Ale rada poszła krok dalej.
Druga
decyzja. Rada usuwa również fundament z 2017 roku
27 maja 2026 roku, zaledwie dwa miesiące później, radni głosowali nad
projektem nr 89.
Tym razem nie chodziło już o samo odrzucenie końcowego scalenia.
Projekt przewidywał uchylenie uchwały XXXVI/481/2017, czyli tej, która
dziewięć lat wcześniej rozpoczęła całą procedurę przy Szybie Jana.
I tutaj wydarzyło się coś bardzo charakterystycznego.
Za uchyleniem starej uchwały zagłosowało 12 radnych:
Ewa Fronczek, Marta Góralczyk, Patrycja Juszczyk, Tomasz Kalinowski,
Teresa Kosmala, Beata Marcinkowska, Zbigniew Panek, Monika Pawlik,
Łukasz Strojniak, Łukasz Wesołowski, Ilona Wichnera-Sikorska i Barbara
Wszołek.
Przeciw uchyleniu było dokładnie tych samych sześciu
radnych, którzy dwa miesiące wcześniej chcieli przyjąć scalenie:
Marcin Gadecki, Wojciech Maćkowski, Irena Owczarz, Dominik
Penar, Patryk Trybulec i Waldemar Żak.
Jarosław Deleska i Marta Szaleniec-Michalik wstrzymali się od
głosu.
Wynik: 12 za uchyleniem, 6 przeciw, 2 wstrzymujące się.
Uchwałę podjęto.
To już nie jest przypadkowe podobieństwo głosowań. Sześć
nazwisk pozostaje dokładnie tych samych.
Co więcej, uchylenie procedury nie zostało uzasadnione wyłącznie
zmianą politycznego zdania. Oficjalne uzasadnienie jest dużo
poważniejsze. Rada wskazała, że po głębszej analizie miejscowy plan
„Stara Kolonia Saturn”, na którym oparto proces, nie spełniał wszystkich
wymogów prawa, część jego postanowień miała przekraczać kompetencje
rady, a przyjęcie kolejnej uchwały scaleniowej mogłoby być obarczone
wadami prawnymi. Wprost wskazano również na obowiązek analizy kosztów
infrastruktury i kosztów całego scalenia.
To ważne, bo pokazuje, że sprzeciw wobec scalenia nie musiał mieć
wyłącznie charakteru politycznego. Pojawił się konkretny problem prawny
i planistyczny.
Formalna droga rozpoczęta w 2017 roku została więc zamknięta.
Można byłoby powiedzieć: koniec historii.
Tyle że wtedy pojawia się Scheiblera.
Kolejna głowa. Dwa
hektary przy Scheiblera
24 czerwca 2026 roku na sesję trafił projekt nr 94.
Tym razem przedmiot był inny: zgoda na sprzedaż przysługującego
gminie prawa użytkowania wieczystego niezabudowanej działki nr 4918/1, o
powierzchni 2,0007 ha, położonej przy ul. Karola
Wilhelma Scheiblera. Dokumentacja sesyjna wskazuje, że jest to działka
oznaczona wcześniej numerem 124, arkusz mapy 41.
Podkreślmy: to nie jest działka nr 121, którą miasto
wcześniej sprzedawało przy Scheiblera. Nie należy tych nieruchomości
mieszać.
Jak zagłosowała rada?
Za sprzedażą: Marcin Gadecki, Marta Góralczyk, Irena
Owczarz, Dominik Penar, Marta Szaleniec-Michalik, Patryk Trybulec i
Waldemar Żak.
Przeciw: Jarosław Deleska, Ewa Fronczek, Patrycja
Juszczyk, Teresa Kosmala, Beata Marcinkowska, Zbigniew Panek, Łukasz
Strojniak, Łukasz Wesołowski, Ilona Wichnera-Sikorska, Barbara Wszołek i
Beata Zawiła.
Wstrzymał się: Tomasz Kalinowski.
Wynik: 7 za, 11 przeciw, 1 wstrzymujący się. Projekt
odrzucono.
Można byłoby więc ponownie uznać sprawę za zamkniętą.
Nie była.
49 dni później projekt wraca
Od 24 czerwca do 12 sierpnia minęło dokładnie siedem tygodni.
Na sesję 12 sierpnia 2026 roku trafia projekt nr 114.
Przedmiot?
Ta sama działka 4918/1. Ta sama powierzchnia 2,0007 ha. To
samo prawo użytkowania wieczystego. Ta sama ul. Scheiblera. Ponownie
zgoda na sprzedaż.
I właśnie to głosowanie jest dziś najbardziej interesujące.
Za: Marcin Gadecki, Wojciech Maćkowski, Irena
Owczarz, Dominik Penar, Marta Szaleniec-Michalik, Patryk Trybulec i
Waldemar Żak.
Przeciw: Jarosław Deleska, Marta Góralczyk, Tomasz
Kalinowski, Teresa Kosmala, Beata Marcinkowska, Zbigniew Panek, Monika
Pawlik, Łukasz Strojniak i Ilona Wichnera-Sikorska.
Wstrzymali się: Patrycja Juszczyk, Łukasz Wesołowski
i Barbara Wszołek.
Wynik: 7 za, 9 przeciw, 3 wstrzymujące się. Projekt ponownie
odrzucono.
I tu warto zatrzymać się na chwilę.
Bo liczba zwolenników sprzedaży nie wzrosła. Nadal
było ich siedmiu.
Zmieniło się coś innego.
W czerwcu Patrycja Juszczyk, Łukasz Wesołowski i Barbara Wszołek
głosowali przeciw sprzedaży. W sierpniu cała trójka już
tylko wstrzymała się od głosu.
Jednocześnie Marta Góralczyk przeszła w przeciwną stronę: w czerwcu
była za sprzedażą, a w sierpniu
przeciw. Tomasz Kalinowski w czerwcu się wstrzymał, a w
sierpniu zagłosował przeciw.
To właśnie jest prawdziwy obraz obecnej rady. Nie dwa monolityczne
obozy. Jeden bardzo stabilny rdzeń i ruchoma większość wokół
niego.
Siedem nazwisk. Tu
trudno mówić o przypadku
Nie trzeba nikomu przypisywać ukrytych intencji. Nie wiemy, dlaczego
każdy z radnych głosował w określony sposób, dopóki sam tego publicznie
nie wyjaśni.
Ale możemy opisać fakty.
Formalny klub radnych „Wspólnie dla Czeladzi”
tworzą: Dominik Penar, Marcin Gadecki, Patryk Trybulec, Waldemar Żak,
Irena Owczarz, Wojciech Maćkowski i Marta Szaleniec-Michalik.
Sześciu z tych siedmiu radnych:
- w marcu głosowało za scaleniem Szybu Jana,
- w maju głosowało przeciw uchyleniu uchwały rozpoczynającej
scalenie, - w sierpniu głosowało za sprzedażą działki 4918/1 przy
Scheiblera.
W sierpniu dołączyła do nich Marta Szaleniec-Michalik i cała
siedmioosobowa reprezentacja klubu „Wspólnie dla Czeladzi” zagłosowała
za sprzedażą.
A żeby zobaczyć, że ten podział jest szerszy niż sama gospodarka
nieruchomościami, wystarczy cofnąć się do sesji z 24 czerwca. Tego
samego dnia rada głosowała nad wotum zaufania dla burmistrza
Zbigniewa Szaleńca.
Za wotum głosowało dokładnie siedem osób: Marcin
Gadecki, Wojciech Maćkowski, Irena Owczarz, Dominik Penar, Marta
Szaleniec-Michalik, Patryk Trybulec i Waldemar Żak.
Przeciw było trzynaścioro radnych. Wotum nie zostało udzielone.
To dokładnie ta sama siódemka, która 12 sierpnia poparła sprzedaż
działki przy Scheiblera.
I to jest odpowiedź na pytanie, gdzie przebiega dzisiaj
najbardziej czytelna polityczna linia podziału.
Nie jest uczciwe pisać, że wiemy, kto i dlaczego „chce komuś otworzyć
teren pod osiedle”. Takiego dowodu dokumenty nie dają.
Ale równie nieuczciwe byłoby udawać, że nie widzimy powtarzalnego
wzoru głosowań.
Widzimy go.
Hydra nie musi
odrastać w tym samym miejscu
Największym błędem byłoby teraz czekać wyłącznie na kolejny projekt
zatytułowany „Szyb Jana”.
Jeżeli rzeczywiście chcemy społecznie kontrolować sposób
zagospodarowania tej części miasta, trzeba patrzeć szerzej.
Na sprzedaż kolejnych nieruchomości. Na numery działek. Na zmiany
miejscowych planów. Na przebieg i kategorię nowych dróg. Na przejmowanie
gruntów pod drogi. Na wydatki infrastrukturalne. Na uzbrojenie terenów.
Na podziały geodezyjne. Na uchwały, które pojedynczo mogą wyglądać
zupełnie niewinnie, ale po zestawieniu z mapą zaczynają tworzyć większą
całość.
Bo właśnie tego nauczyła nas historia działki 4918/1.
Projekt został odrzucony.
Po 49 dniach wrócił ponownie.
Nie trzeba więc wymyślać, że kadencja rady właśnie się kończy. Nie
kończy się. Obecna kadencja obejmuje lata
2024–2029.
Fakty są wystarczająco mocne bez dopisywania do nich dramaturgii.
Czeladzianie, bądźcie czujni
Nie każda sprzedaż miejskiej nieruchomości jest czymś złym. Nie każda
droga jest przygotowaniem pod dewelopera. Nie każde scalenie gruntów
oznacza interes ukryty przed mieszkańcami.
Ale gdy decyzja dotycząca dużego terenu zostaje odrzucona, a
następnie wraca, mieszkańcy mają pełne prawo zapytać:
dlaczego ponownie? Co się zmieniło? Jaki jest plan dla całego otoczenia?
Kto na tym skorzysta? Jak wygląda docelowy układ drogowy? Co przewiduje
plan miejscowy? Jakie kolejne nieruchomości mogą zostać sprzedane?
I przede wszystkim mają prawo pamiętać, jak głosowali ich
radni.
W marcu 13 radnych zatrzymało scalenie przy Szybie Jana.
W maju 12 radnych usunęło z obrotu prawnego uchwałę, od której
procedura się zaczęła.
W czerwcu 11 radnych było przeciw sprzedaży działki 4918/1.
W sierpniu przeciwników zostało dziewięciu, a trzy osoby, które
wcześniej mówiły „nie”, tym razem już tylko się wstrzymały.
Hydra nie zawsze odrasta dokładnie w tym samym miejscu i pod tym
samym numerem projektu.
Dlatego nie wystarczy uciąć jedną głowę. Trzeba patrzeć,
gdzie może pojawić się następna.
Czeladzianie, bądźcie czujni.
My będziemy patrzeć w dokumenty.








Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy pod tym artykułem.